W celu świadczenia usług na najwyższym poziomie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z naszej witryny oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu. W każdym momencie można dokonać zmiany ustawień Państwa przeglądarki. Zobacz politykę cookies.
Powrót

TeraERC: o motywacji do przygotowania grantu, trudnych początkach oraz inspiracji w dążeniu do realizacji marzeń naukowych.

19.12.2023

Mieliśmy przyjemność porozmawiać z dr inż. Łukaszem Sterczewskim, tegorocznym laureatem grantu ERC, który opowiedział nam o projekcie pt.: „Chip-based room-temperature terahertz frequency comb spectrometers” (TeraERC)”.

Wpis na www HPK PPW-10

Dorota Markiewicz-Roszak: Jak zareagował Pan na wiadomość o otrzymaniu Grantu ERC?

Łukasz Sterczewski: Euforycznie. Byłem mile zaskoczony wiadomością pomimo tego, że moje pierwsze odczucia po rozmowie z panelistami ERC były bardzo pozytywne. Byłem zadowolony z przebiegu rozmowy i czułem, że wśród oceniających jest ekspert, który jest mocno zainteresowany tematyką projektu i sprzyja mojemu wnioskowi. Jednak były to tylko spekulacje, które pozwoliły mi poczuć się pewniej w trakcie rozmowy z panelistami ERC i spokojnie dotrwać do ogłoszenia wyników oceny.

Wiadomość z ERC przyszła jakieś 3-4 tygodnie po rozmowie.

Najpierw był szok, nie do końca było wiadomo, jaki jest rezultat oceny. Otrzymałem mail z ERC z poleceniem, by zalogować się w portalu, gdzie zamieszczone zostały wyniki ewaluacji.
Gdy dotarło do mnie, że mój projekt jest rekomendowany do dofinansowania, poczułem wielką radość, euforię. Potem spłynęły gratulacje od rodziny, kolegów, znajomych i współpracowników.

 

DMR: Na czym będzie polegał Pana projekt i jak zwykli obywatele będą mogli skorzystać z jego efektów?

ŁS: W projekcie „Chip-based room-temperature terahertz frequency comb spectrometers” (TeraERC) będę się zajmował strukturami półprzewodnikowymi - takimi, które można potencjalnie wbudować w telefony komórkowe. Na jego realizację przeznaczono prawie 1,5 mln euro

Struktury półprzewodnikowe będą służyły do wytwarzania i wykrywania niewidzialnego dla ludzkiego oka promieniowania terahercowego. Jest to promieniowanie, które leży na pograniczu świata elektroniki i świata fotoniki, czyli z jednej strony możemy je wytwarzać przy pomocy obwodów elektronicznych, z drugiej strony możemy wykorzystać światło, którego oko też nie widzi na przykład z zakresu telekomunikacyjnego, żeby się tam dostać.

Dużym problemem w wykorzystaniu tego typu rozwiązań na szerszą skalę jest jednak brak odpowiedniej technologii. Obecnie stosowanie fal terahercowych jest w wielu przypadkach ograniczone do warunków laboratoryjnych i wymaga specjalistycznego sprzętu. To właśnie z tym wyzwaniem chcę się zmierzyć. Zaproponowałem miniaturyzację i stworzenie przenośnych urządzeń pracujących w temperaturze pokojowej.

Dzięki temu atrakcyjnemu rozwiązaniu będzie można wykorzystać fale terahercowe do analizy składu leków. Pozwoli to na porównanie badanej substancji z oryginalną bez otwierania opakowania, stwierdzenie, czy dany lek jest przeterminowany i czy nadaje się do użytku, będziemy w stanie identyfikować nieznane substancje (dopalacze), fałszywe i podrobione substancje farmaceutyczne. To duża korzyść dla społeczeństwa.

 

DMR: Proszę opowiedzieć, jak powstawał pomysł na Pana projekt ERC?

ŁS: Swoją przygodę naukową zacząłem z falami terahercowymi, ale po roku już się z nimi rozstałem i zająłem się zupełnie inną dziedziną, a konkretniej laserami półprzewodnikowymi w zakresie średniej podczerwieni. Wiązało się to z wyjazdem do Ameryki, gdzie spędziłem prawie 5 lat. Tam okazało się, że istnieje sposób, aby pożenić te dwa światy ze sobą, żeby je połączyć. Otóż struktury półprzewodnikowe mają problem, żeby wytwarzać i wykrywać fale terahercowe w temperaturze pokojowej. Z kolei lasery, nad którymi pracowałem w USA, mają taki potencjał. I to jest ta wielka nowość, którą planuję zademonstrować w projekcie ERC. Te dwa światy można połączyć i umożliwić wytwarzanie, a także detekcję fal terahercowych ze wszystkimi zaletami w zastosowaniu.

 

DMR: Jak wspomina Pan proces przygotowania grantu ERC i co było najtrudniejsze w opracowaniu projektu?

ŁS: Uważam, że najtrudniejsze było uświadomienie sobie, że jestem w dobrym momencie kariery, aby starać o grant ERC i że jest on dla mnie potencjalnie możliwy do zdobycia, że to jest właściwy czas!

Ten proces nie dzieje się z dnia na dzień. Najpierw trzeba poznać laureatów grantów ERC, którzy pozyskali i zrealizowali grant ERC z sukcesem. Rozmowa z laureatami pomaga zrozumieć, jak napisać wniosek i co jest w nim ważne, jakie aspekty kariery są kluczowe, aby w ogóle myśleć o projekcie ERC, jakie kroki podejmować, by móc zwiększyć swoje szanse na otrzymanie projektu.

W moim przypadku zdobycie Stypendium Marii Skłodowskiej-Curie (MSCA) – grantu powrotowego było kluczowe dla oceny mojej wiarygodności i samodzielności naukowej w aplikacji o grant ERC.
Program stypendialny MSCA jest rozpoznawalny na świecie. Sprawdziłem się w tym projekcie i nie zawiodłem zaufania ekspertów, którzy przyznając mi finansowanie, obdarzyli mnie pewnym kredytem zaufania. A w oczach ekspertów ERC takie doświadczenie urealniło plany wykonania grantu ERC.

Udowodniłem swoją wartość w nowym środowisku naukowym za granicą i pokazałem, że to nie tylko te jednostki zagraniczne były odpowiedzialne za wyniki, które uzyskałem, ale to ja byłem elementem tego sukcesu. Moim zadaniem było wykazanie, że jestem w stanie ten poziom i badania przeszczepić na polski grunt bez utraty jakości.

W projekcie ERC uzasadniłem, że Politechnika Wrocławska i Polska jest miejscem, gdzie mogę prowadzić badania na najwyższym poziomie. Jak widać, było to przekonujące dla ekspertów oceniających mój projekt.

W dopracowaniu pomysłu bardzo pomogły mi warsztaty z laureatami grantów ERC w ramach Akademii ERC, która jest cyklicznie organizowana przez Horyzontalny Punkt Kontaktowy Polska Południowo-Wschodnia w Krakowie.
Podczas wspomnianych warsztatów eksperci i grantobiorcy ERC opowiedzieli nam, jak taki wniosek należy napisać, w jakim stopniu grant ERC różni się od projektów, składanych do krajowych agencji finansujących badania.

Po tak inspirujących spotkaniach zacząłem się zastanawiać, jaki problem naukowy mogę rozwiązać. Co mogę zrobić na tyle przełomowego, aby zmienić świat. Co będzie na tyle ambitne, by mieć szansę na grant ERC, ale będzie również wykonalne pomimo zakładanego ryzyka.
 

DMR: Ile czasu zajęło Panu napisanie projektu ERC?

ŁS: Samo spisanie pomysłu trwało 4 dni, jednak koncepcja projektu dojrzewała długo. W 2018 roku dostałem propozycję powrotu z Ameryki w celu wzięcia udziału w projekcie tworzenia Narodowego Laboratorium Fotoniki i Technologii Kwantowych na Politechnice Wrocławskiej. Gdzie mój obecny szef - Kierownik Katedry - zaproponował, żebym rozwijał swoją tematykę badawczą, która jest komplementarna z obecnymi kompetencjami i zainteresowaniami.

Powiedział, że mogę zaproponować zakup dowolnego sprzętu, który pomoże mi w dalszym rozwoju badań i kariery.

Nakreśliłem wizje naukowe, które później musiałem zrealizować.  Zamówiłem i zbudowałem niezbędną infrastrukturę, która stała się podstawą i kluczem do realizacji przełomowych badań na Politechnice Wrocławskiej, na miarę grantów ERC.

Nie ukrywam też, że przed złożeniem wniosku skonsultowałem swój pomysł naukowy z kilkoma ekspertami, w szczególności specjalizującymi się w tej konkretnej dziedzinie. Te osoby podejmowały podobne kroki co ja i one mogły wytknąć mi błędy w rozumowaniu. Wiem, że jeżeli one zidentyfikowały jakiś problem, to tak samo zrobią to inni na dalszym etapie np. eksperci ERC.

 

DMR: Czy nie bał się Pan konkurencji, że ktoś wykorzysta Pana pomysł?

ŁS: Konkurencja nie śpi i istnieje takie ryzyko. Jeden z moich otwartych konkurentów zaproponował podjęcie takiej samej tematyki w swoim trwającym już projekcie ERC, jednak już po tym, jak złożyłem wniosek w konkursie. Spodziewałem się tego, więc dla dobra projektu, wykluczyłem go z możliwości oceny wniosku. Nie chciałem aby zadziałało to na niekorzyść mojego projektu. To pokazuje, że podjęta przeze mnie tematyka jest ważna i potrzebna.

 

DMR: Co mógłby Pan poradzić młodym naukowcom, aby zwiększyć swoje szanse na grant ERC?

ŁS: Przede wszystkim pozbyć się takiego złudzenia, że sukces przyjdzie łatwo.
Trzeba zacząć od eksplorowania ważnych problemów naukowych, aby nie wymyślać samemu tego, co należy rozwiązać, tylko spróbować zidentyfikować problem naukowy, który ma duże znaczenie. Jeżeli my rozeznamy temat, który odpowiada na potrzeby społeczeństwa, to szybko zostanie to zauważone i staniemy się w tej dziedzinie ekspertami. Zyskamy zaufanie. Jeżeli zajmiemy się tematem, którym się nikt nie interesuje, to istnieje ryzyko, że nasza praca pójdzie na marne.

W swojej pracy naukowej rozwiązałem kilka problemów i dostarczyłem ich wyniki społeczeństwu. Potem wiele osób chciało ze mną współpracować, dzięki temu zbudowałem swoją markę.  To zawsze zaczyna się od ciężkiej pracy w laboratorium oraz unikania publikowania niedopracowanej czy przeciętnej jakości pracy, która psuje reputację.
Aby złożyć wniosek o grant ERC, to pomysł na projekt musi być dojrzały, o istotnym znaczeniu i wysokiej jakości. Ciężka praca to podstawa! To na pewno zostanie docenione.

Również radziłbym młodym ludziom, aby zaprojektowali swoją karierę naukową tak, aby czerpać z wiedzy zagranicznych naukowców, poznać najnowsze trendy badawcze i wykorzystać najlepszy moment na grant ERC!

 

DMR: Etap przygotowań to wyzwanie, a jak wspomina Pan rozmowę z panelistami ERC? Jak Pan się przygotowywał do tego etapu?

ŁS: Rozmowę z panelistami ERC wspominam bardzo dobrze, jednak było to dość stresujące doświadczenie. Sam fakt, że rozmowa trwa tylko 25 minut, z czego 5 minut to prezentacja pomysłu i osoby głównego badacza jako adekwatnego kandydata do realizacji grantu ERC sprawia, że była to najtrudniejsza prezentacja, którą musiałem wygłosić. Nie chodzi tutaj o aspekty wizualne i językowe, ale ogromny poziom stresu ze względu na fakt, że nie można jej przeprowadzić na miejscu tylko zdalnie. Nie możemy wówczas czytać między wierszami oraz z mowy ciała ludzi, którzy nas oceniają.

Przygotowywałem się do tego etapu prawie 2 miesiące, co wiązało się z licznymi podróżami i wystawianiem swojego pomysłu na krytykę ludzi bliskich mojej dziedzinie jak i z dziedzin bardziej odległych.

Niezwykle pomocne są próbne panele – mock panels, organizowane przez Horyzontalny Punkt Kontaktowy Polska Południowo-Wschodnia i Biuro doskonałości PAN. Mają one odwzorować prawdziwe panele ERC, w trakcie których laureaci grantów ERC, eksperci ERC oraz specjaliści z dziedziny projektu zadają swoje pytania.
Również na jednym z wydziałów Politechniki Wrocławskiej zorganizowano sesję pytań, w trakcie której znajomi zadawali najbardziej niewygodne i nieracjonalne pytania, które miały mnie wyprowadzić z równowagi i zaburzyć rytm płynnych odpowiedzi.

Tak przygotowany po 4 próbnych rozmowach, dwóch panelach oraz licznych indywidualnych spotkaniach wiedziałem, że już więcej zrobić nie mogę i to dawało mi wewnętrzny spokój. 
W moim odczuciu warto było skorzystać z rady ekspertów, laureatów, którzy zechcieli wysłuchać mojej prezentacji, aby przekonać samego siebie, że już więcej nie mogłem zrobić.

Wiedziałem nawet, że jakbym nie otrzymał dofinansowania to zrobiłem wszystko, aby mieć poczucie, że byłem dobrze przygotowany, a mój pomysł był najlepszy, jaki mogłem wymyślić w tamtym okresie.

Gdyby dofinansowanie dostał ktoś inny, kto był lepiej przygotowany i miał lepszy pomysł, to bym to uszanował, bo ze swojej strony zrobiłem wszystko, by zmaksymalizować swoje szanse na otrzymanie grantu ERC.

 

DMR: Dla Politechniki Wrocławskiej to pierwszy grant ERC. Czy Politechnika Wrocławska zadeklarowała jakieś szczególne wsparcie dla Pana projektu?

ŁS: Środowisko pracy na Politechnice Wrocławskiej jest bardzo sprzyjające. Już teraz otrzymuję wsparcie z działu zarządzania projektami przy przygotowaniu umowy grantowej.

Ze względu, że to pierwszy grant na Politechnice Wrocławskiej to wszyscy przywiązują szczególną wagę do tego projektu - przywilej pioniera.

Rektor PWr zadeklarował wsparcie z wszelkiej możliwe strony: administracyjnej ale również infrastrukturalnej. Specjalnie odremontowane pomieszczenia zostaną nam przekazane, abyśmy mogli wprowadzić się z całym naszym instrumentarium.

 

DMR: Jakie jest największe wyzwanie przed Panem?

ŁS: Dotrzymać słowa i spłacić ten zaciągnięty kredyt zaufania.
Niektórzy mówią, że grantów się nie rozlicza tylko się je zdobywa, jednak grant ERC do takich nie należy. Mimo tego, że są to granty ryzykowne z natury, trzeba pokazać, że się na niego zasłużyło. Udowodnić, że to co chcemy zrobić to nie tylko mrzonki, ale rzeczywiście zmiana dotychczasowego sposobu myślenia, paradygmatu nauki.

Otrzymałem prawie 1,5 mln euro na finansowanie ambitnej wizji na okres 5 lat. To duże przedsięwzięcie, więc z dużym rozmachem musimy udowodnić swoją wartość naukową.

Jest to tak duża ilość pieniędzy i tak ambitna wizja, że warto podjąć to ryzyko zwłaszcza, że okres pięciu lat jest dłuższy niż w przypadku typowych projektów. To jest dla nas sprawdzian i największe wyzwanie, z którym my, jako laureaci grantów ERC, musimy się zmierzyć.

 

DMR: Jaki będzie skład zespołu badawczego, czy będzie Pan rekrutował nowe osoby?

ŁS: Zespół ma składać się z 2 postdoców, 2 doktorantów i 1 magistranta. Ze względu na to, że projekt jest wysoce interdyscyplinarny, chciałbym skorzystać z wiedzy naukowców z dziedziny nauk fizycznych, niekoniecznie ściśle z elektroniki, ale z doświadczeniem w dziedzinie fizyki półprzewodników, inżynierii materiałowej, może nawet chemii. Ważną rolę w projekcie będą odgrywać również elektronicy.

Tych wakatów w moim grancie nie będzie wiele, ponieważ część kandydatów do zespołu już znam z dotychczasowej współpracy. Jednak będę się starał rozwijać badania komplementarne do tematyki projektu i jeżeli ktoś będzie zainteresowany zachęcam do współpracy. W grancie jest przestrzeń na poszerzenie tematyki badań.

Założeniem grantu jest utworzenie samodzielnej grupy badawczej. To będzie odróżniało moją nową rolę od dotychczasowej aktywności, kiedy pełniłem rolę opiekuna. Będę sprawował opiekę mentorską nad członkami zespołu, gdzie biorę moralną odpowiedzialność za rozwój ich kariery naukowej. To nie sztuka zdefiniować problem, który będzie interesował jedynie promotora, tylko aby właśnie ci ludzie w końcowych latach swojego doktoratu byli na tyle rozpoznawalni, aby mogli dołączać do najlepszych grup na świecie i potem wracali do kraju ze zdobytym doświadczeniem.

 

DMR: Co Pan planuje po tym grancie, jakie jest Pana kolejne marzenie?

ŁS: Jakbym sobie mógł wymarzyć to chciałbym, aby wyniki mojego projektu znalazły zastosowanie poza Ziemią. Wierzę, że po tym projekcie będziemy w stanie dostarczyć źródło i detektor do wykrywania próbek minerałów (rudonośnych minerałów) w przestrzeni kosmicznej, na innych planetach, albo na księżycu. Takie rozwiązanie byłoby prawdziwą rewolucją.

 

DMR: W takim razie życzymy Panu sukcesu w realizacji grantu ERC oraz rewolucyjnych rozwiązań w przyszłości.

{"register":{"columns":[]}}