Przygotowania do dnia Wszystkich Świętych
„Umiera się nie po to, by przestać żyć, lecz po to, by żyć inaczej.”
– św. Augustyn
Początek listopada to czas kiedy milkną codzienne troski, a uwaga nas wszystkich przenosi się w stronę cmentarnych alei. Dzień Wszystkich Świętych to wyjątkowy moment w roku, w którym granica między przeszłością a teraźniejszością wydaje się cieńsza niż zwykle. Ogień płonących zniczy nie tylko rozświetla jesienny mrok, ale przede wszystkim symbolizuje pamięć, która spaja pokolenia. Niezależnie od naszych przekonań i wiary, wszyscy stajemy przed tą samą tajemnicą przemijania. Uniwersalne refleksje nad przemijaniem i pamięcią najpiękniej urzeczywistniają się wszędzie tam, gdzie młode pokolenie udowadnia, że historia nie musi być jedynie suchym zapisem w podręcznikach. Doskonałym tego przykładem jest coroczna, przedlistopadowa tradycja uczniów technikum architektury krajobrazu, którzy opiekują się miejscem spoczynku bohatera wojennego, kapitana i doktora medycyny Tadeusza Gisgesa. Młodzież skrupulatnie uprzątnęła grobowiec oraz jego najbliższe otoczenie z jesiennych liści. Na oczyszczonej płycie stanął także własnoręcznie wykonany przez uczniów wieniec – symbol żywej, międzypokoleniowej pamięci.
Kim był kapitan Gisges?
Kpt. dr Tadeusz Gisges (urodzony 28 października 1894 roku) w obliczu wybuchu II wojny światowej pełnił odpowiedzialną funkcję naczelnego lekarza 71. Pułku Piechoty, wchodzącego w skład Samodzielnej Grupy Operacyjnej „Narew”. Jego zadaniem była dramatyczna obrona północno-wschodniego odcinka frontu. Po ciężkich walkach kampanii wrześniowej kapitan dostał się do niemieckiej niewoli, gdzie pełnił obowiązki obozowego lekarza. Do samego końca wierny przysiędze Hipokratesa i ojczyźnie, niósł pomoc medyczną i ratował życie współwięźniom – także w sąsiednich obozach. Zginął tragicznie 6 grudnia 1944 roku.
Lekcja w terenie – jak czytać zapomniane nekropolie?
Po uprzątnięciu grobu kpt. Gisgesa zatarte ścieżki dawnego cmentarza ewangelickiego zamieniły się w wyjątkową klasę lekcyjną pod gołym niebem. Młodzież nauczyła się, jak dostrzegać ślady przeszłości ukryte w otaczającej nas przyrodzie. Choć czas i rozrastająca się roślinność niemal całkowicie zatarły dawne ścieżki, uczniowie z zaciekawieniem obserwowali, jak regularne, proste rzędy starych drzew wciąż bezbłędnie wyznaczają granice dawnych traktów spacerowych cmentarza. Kluczowym elementem zajęć była odpowiedź na pytanie: jak rozpoznać dawny, zapomniany cmentarz w otwartym krajobrazie? Pierwsza wskazówka: ukształtowanie terenu - dawne nekropolie bardzo często lokowano na niewielkich wzniesieniach, pagórkach lub w leśnych zagajnikach tuż przy polnych drogach. Druga: nienaturalne nierówności- charakterystyczne, regularne zapadliska w ziemi, ułożone w równoległych odstępach, niemal zawsze świadczą o obecności dawnych mogił i trzecia gwarantująca rozpoznanie terenu o znaczeniu sepulkralnym: obecność barwinka oraz gęstych dywanów bluszczu pospolitego w środku lasu lub na skraju pola to niemal stuprocentowy dowód na to, że w tym miejscu znajdował się kiedyś cmentarz. Rośliny te były celowo sadzone przez bliskich, a dzięki swojej żywotności przetrwały całe dziesięciolecia po tym, jak zniknęli ludzie.
Dziękujemy klasom: 1 HTP, 2 HT i 3 FTH za zaangażowanie i kontynuowanie szkolnej tradycji. Opiekę nad młodzieżą sprawowały nauczycielki zawodu: Natalia Bielińska i Magdalena Witkowska-Hrycek.
Natalia Bielińska