Postanowienia o umorzeniach dwóch wątków dotyczących zdarzeń w siedzibach TVP i TAI w grudniu 2023 r.
23.12.2025
Prokuratura Okręgowa w Warszawie umorzyła śledztwo w sprawie naruszenia w dniu 20 grudnia 2023 r. w Warszawie przy ul. Woronicza 17 nietykalności cielesnej posłanki na Sejm RP, Joanny Borowiak podczas i w związku z pełnieniem przez nią obowiązków służbowych, polegających na przeprowadzaniu interwencji poselskiej, czym spowodowano u rozstrój zdrowia na okres przekraczający 7 dni, tj. o czyn z art. 222 § 1 k.k. w zb. z art. 157 § 1 k.k. w zw. z art. 11 § 2 k.k. Prokurator uznał, że czyn ten nie wypełnił znamion przestępstwa.
Po szczegółowej analizie zebranego materiału dowodowego, w tym nagrania całego zajścia, prokurator doszedł do przekonania, że zachowanie ustalonego sprawcy nie było umyślne, zaś jego intencją w zaistniałym zdarzeniu nie było wyrządzenie jakiejkolwiek dolegliwości pokrzywdzonej, która niefortunnie znalazła się w przestrzeni pomiędzy framugą a skrzydłem drzwi prowadzących do części recepcyjnej gabinetu Prezesa Zarządu Telewizji Polskiej S.A. Sprawca dążył jedynie do odcięcia dostępu do tej części gabinetu napierającej na niego i na drzwi grupie osób, w której znajdowała się Joanna Borowiak i inni posłowie.
Motywacją zachowania sprawcy było zapewnienie warunków pozwalających nowemu Prezesowi Zarządu Telewizji Polskiej S.A. oraz obsłudze jego sekretariatu na spokojną pracę. Skoro zamiarem sprawcy nie było nawet naruszenie nietykalności cielesnej pokrzywdzonej, to tym bardziej nie było nim wywołanie u niej jakichkolwiek obrażeń. Stwierdzony u posłanki skutek w postaci średniego uszczerbku na zdrowiu był niefortunnym wynikiem sytuacji, gdy sprawca zmagał się z agresywną grupą osób, w której znajdowała się Joanna Borowiak. Sprawcy nie sposób też było przypisać nieumyślnego spowodowania uszczerbku na zdrowiu pokrzywdzonej. Nie dopuścił się on bowiem naruszenia reguł ostrożności przy obchodzeniu się dobrem prawnym pokrzywdzonej, jakim było jej zdrowie. Nie on stworzył sytuację niebezpieczną dla tego dobra. Jego zachowanie wymuszone zostało przez nagłą i nieprzewidywalną reakcję napierającego w pewnym momencie na drzwi tłumu, w tym Joanny Borowiak, co stanowiło dla niego całkowite zaskoczenie.
Uwidoczniony na nagraniu z telefonu komórkowego sposób odsuwania przez sprawcę pokrzywdzonej poza obręb futryny świadczył raczej o dążeniu przez niego do zniwelowania niebezpieczeństwa dla zdrowia pokrzywdzonej, w którym własnym działaniem się znalazła. Na tamten moment, z uwagi na dynamikę zdarzenia, sprawca nie miał też możliwości oceny zarówno swojej siły nacisku na drzwi, jak i ciało pokrzywdzonej. Nie był on zatem w stanie samodzielnie przewidzieć możliwości powstania uszczerbku na zdrowiu pokrzywdzonej jako skutku jego działania, a i skutek taki, z uwagi na wielokrotnie już wskazywaną dynamikę zdarzenia, nie był też obiektywnie przewidywalny.
Nie bez znaczenia dla oceny całego kontekstu sytuacyjnego był również sposób wykonywania przez posłów i posłanki przedmiotowej interwencji poselskiej. Uprawnienie to nie ma bowiem charakteru absolutnego i podlega pewnym ograniczeniom. Przede wszystkim nie może ono prowadzić do naruszania dóbr osobistych innych osób i ani do destabilizacji działania określonego podmiotu kontrolowanego. O ile zatem posłowie i posłanki mieli pełne prawo uzyskać wyjaśnienia w zakresie dokonanych zmian korporacyjnych w Telewizji Polskiej S.A. i jej dalszego funkcjonowania, to przekraczały już dozwolone granice tego rodzaju interwencji takie zachowania jak poruszanie się po pomieszczaniach siedziby spółki bez jakiejkolwiek kontroli, przechodzenie, czy wpuszczanie osób postronnych do obszarów z ograniczonym dostępem, w tym zawierających infrastrukturę krytyczną, blokowanie przejść, próby siłowego wejścia do pomieszczeń, jak to miało miejsce w ramach analizowanego na kanwie niniejszej sprawy zdarzenia, okupowanie pomieszczeń, zakłócanie bieżącej pracy pracownikom spółki, żądania kierowane do niektórych pracowników spółki wylegitymowania się, czy używanie obraźliwych epitetów, choćby nawet bez wskazania konkretnego adresata. Takie zachowania były w uznaniu prokuratora niedopuszczalne i licujące z powagą sprawowanego mandatu parlamentarzysty.
W świetle takiej uwidocznionej postawy przybyłej na miejsce grupy osób sprawca miał prawo odebrać ją jako próbę zamachu na jego dobra, jednak sam nie był nastawiony na eskalację konfliktu. To też doprowadziło prokuratora do przekonania o braku po jego stronie umyślności w jego działaniu oraz o niemożności przypisania mu naruszenia reguł ostrożności, a tym samym także popełnienia niniejszego czynu w formie nieumyślnej.
Postanowienie o umorzeniu jest nieprawomocne. Posłance służy zażalenie do sądu.
Prokuratura Okręgowa w Warszawie umorzyła także dochodzenie w sprawie podania się w dniu 23 grudnia 2023 r. w Warszawie przy Pl. Powstańców Warszawy 7 przez posła na Sejm RP za funkcjonariusza Policji w celu spowodowania otwarcia drzwi wejściowych do pokoju numer 317 w budynku Telewizyjnej Agencji Informacyjnej, tj. o czyn z art. 227 k.k. Prokurator uznał, że zachowanie posła, który zapukał do drzwi i zawołał "Policja" nie wyczerpuje znamion przestępstwa.
Dla bytu przestępstwa z art. 227 k.k. niezbędne jest podanie się za funkcjonariusza publicznego albo wyzyskanie błędnego przeświadczenia o innej osoby, że jest się funkcjonariuszem publicznym, a następnie wykonanie czynności związanej z tą funkcją. Poseł na Sejm RP przedstawiając się jako policjant osobie z uwagi na dzielące ich zamknięte drzwi do pokoju 317 nieświadomej, z kim faktycznie ma do czynienia, spełnił pierwszy warunek niezbędny do zaistnienia tego przestępstwa. Jednakże nie rozpoczął on następnie wykonywania jakichkolwiek czynności związanej z funkcją funkcjonariusza Policji. Nie wypełnił więc warunku drugiego, co zdekompletowało elementy tego przestępstwa.
Samo wypowiedziane przez posła żądanie otwarcia drzwi przy podaniu się za funkcjonariusza Policji, nie stanowiło jeszcze wykonania czynności służbowej funkcjonariusza publicznego. Rozpoczęciem wykonywania czynności leżących w kompetencji policjantów byłoby dopiero rozpoczęcie interwencji na wzór policyjnej, tj. przedstawienie się jako funkcjonariusz Policji, podanie powodów przeprowadzania interwencji jako policjant, żądanie wylegitymowania się, przystąpienie do kontroli osobistej lub przeszukania, zatrzymanie osoby, rzeczy, zastosowanie środków przymusu bezpośredniego itp. Żadna z takich czynności nie miała miejsca.
Oceniając zeznania przesłuchanych świadków oraz zabezpieczone nagranie z telefonu komórkowego obrazujące całą sytuację nie sposób było także uznać, aby poseł podając się za funkcjonariusza Policji uczynił to z zamiarem wykonania następnie czynności zastrzeżonych dla policjanta. Od razu po uzyskaniu dostępu do pokoju 317, poseł przedstawił się jako parlamentarzysta i podjął czynności leżące w gestii uprawnień posła.
Podanie się za policjanta, jakkolwiek lekkomyślne i nie przystające posłowi na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, niezależnie od tego jak nerwowa była sytuacja panująca na miejscu i w jak silnym wzburzeniu emocjonalnym wówczas on pozostawał, nie jest przestępstwem i można je oceniać wyłącznie jako naruszenie etyki poselskiej, co zrobiła już Sejmowa Komisja Etyki Poselskiej, która zwróciła posłowi uwagę.
Postanowienie o umorzeniu jest prawomocne z chwilą jego wydania, gdyż nikomu nie przysługuje prawo do jego zaskarżenia.
Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie
Prokurator Piotr Antoni Skiba