Minister Tomasz Siemoniak o amerykańskiej bazie w Polsce: Ważny sygnał w bardzo ważnym momencie
18.09.2026
- Dla nas obecność amerykańska to jest znacznie więcej niż tylko sprawa wojskowa. To jest po prostu sprawa polityczna. To jest pokazanie przez Stany Zjednoczone: „Tak, jesteśmy obecni w Polsce, nie pozwolimy Polski ruszyć” - podkreślił minister koordynator Tomasz Siemoniak na antenie radiowej Trójki.
W piątek, 18 września br., minister - członek Rady Ministrów, koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak był gościem redaktor Renaty Grochal w programie „Bez Uników”.
Baza amerykańska w Polsce jest bardzo potrzebna
Rozmowa dotyczyła czwartkowej deklaracji prezydenta Trumpa, z której wynika, że jesteśmy blisko bazy amerykańskiej w Polsce.
Minister Tomasz Siemoniak podkreślił, że wszyscy zdajemy sobie sprawę, jak kluczowe są kwestie związane z obecnością wojsk USA.
Baza w Polsce jest bardzo potrzebna i ważna, bardzo jej chcemy, natomiast dla nas ogromne znaczenie ma też globalna liczba żołnierzy amerykańskich w Europie
– zaznaczył.
Z kimkolwiek z administracji nie rozmawiałem w Waszyngtonie, to zdanie prezydenta Trumpa, pozytywna ocena Polski jako sojusznika, jako narodu jest niesłychanie ważna
– mówił minister koordynator.
Przypomniał również, że w przyszłym tygodniu do USA jedzie wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz i będzie rozmawiał z sekretarzem wojny.
Bliska współpraca polskich i amerykańskich służb specjalnych
Jednym z tematów rozmowy była wizyta koordynatora służb specjalnych w Waszyngtonie i rozmowy m.in. z szefem CIA Johnem Ratcliffem.
Szczegółowy raport z tej rozmowy przekazałem premierowi. On już dalej tą wiedzą gospodaruje
– poinformował.
To jest rozmowa, która w całości jest rozmową ściśle tajną. Mogę powiedzieć tyle, że Stany Zjednoczone dostrzegają eskalację rosyjską. John Ratcliffe, świeżo po wizycie w Moskwie, miał taki bardzo jasny ogląd tej sytuacji. Zresztą to było już po wizycie też pełnomocników prezydenta Trumpa - Witkoffa, Kushnera, więc Amerykanie mieli pełen obraz tego, jak Moskwa w tym momencie widzi swoją rolę. Niewątpliwie, czego doświadczamy i co widać, jest to agresywna polityka, która nie widzi porozumienia pokojowego w jakiejś bliskiej perspektywie
– dodał.
Minister Tomasz Siemoniak przekazał, że ma poczucie świetnych relacji naszych służb specjalnych.
Miałem okazję na różnych poziomach rozmawiać z różnymi szefami i osobami odpowiedzialnymi za ważne rzeczy w amerykańskich służbach. To jest poczucie absolutnej bliskości, ścisłości, pełnego zaufania. To jest bardzo ważny element
– ocenił.
Należy się liczyć z eskalacją rosyjskich działań
Minister Tomasz Siemoniak był pytany o wczorajsze słowa premiera Donalda Tuska w Sejmie. Szef rządu mówił m.in., że w planie rosyjskim są hybrydowe uderzenia dronami i rakietami, również na Polskę.
Strategia polega na tym, że Rosja jest przekonana, że uzyskała przewagę w Ukrainie - drony odrzutowe, brak środków obrony przeciwlotniczej, przeciwrakietowej w Ukrainie. Widzimy, co się dzieje każdego dnia. Rosja postanowiła odciąć gospodarkę Ukrainy od świata, dlatego atakuje przejścia graniczne. W tym złym arsenale działania jest też atakowanie tych państw, które wspierają Ukrainę od lat, które są ważnym też miejscem tranzytu z całego świata
– wyjaśnił koordynator służb specjalnych.
Wyliczał również działania Federacji Rosyjskiej wymierzone w Polskę: noc dronów rok temu we wrześniu, dywersję na torach, całą serię aktów dywersji bądź prób aktów dywersji, rakietę, która spadła w województwie lubelskim.
To są wszystko przejawy działań Rosji i sensem tego, co powiedział wczoraj w Sejmie premier Donald Tusk, było to, że należy się liczyć z eskalacją i następnymi tego rodzaju sytuacjami
– podkreślił.
Świadoma strategia Rosji względem NATO
W opinii ministra Tomasza Siemoniaka, Rosja doskonale orientuje się w dylematach NATO.
W związku z tym bardzo stopniowo podnosi ten poziom napięcia. Proszę zwrócić uwagę, że takie informacje, które by rok temu wstrząsały opinią publiczną, polską czy zachodnią, dzisiaj przechodzą. Jest też dużo przy tym dezinformacji, więc to jest bardzo świadoma strategia, która zakłada, że Zachód nie chce eskalować sytuacji i po każdym tego rodzaju przypadku raczej będzie minimalizował jego skutki. Tak było przez lata z różnymi działaniami, też od 2014 roku
– tłumaczył.
Natomiast ja bardzo dobrze oceniam to, że prezydent Trump chce doprowadzić do pokoju. Przecież to jest oczywiste, że giną ludzie, niszczony jest majątek. Miesięcznie 27 tys. Ukraińców zabitych, rannych bądź niezdolnych do dalszej walki
– podsumował.