Minister Tomasz Siemoniak o wycieku danych. „Przechodzimy przyspieszoną lekcję cyberbezpieczeństwa”
13.08.2026
Wyciek danych medycznych dotyczący milionów Polaków, działania służb w sprawie Marcina Romanowskiego oraz kontrola CBA dotycząca pomocy dla powodzian - to najważniejsze tematy rozmowy z ministrem Tomaszem Siemoniakiem w audycji Sygnały Dnia.
Wyciek danych. ABW analizuje ryzyko szantażu i nacisku
Najwięcej uwagi poświęcono cyberatakowi i wyciekowi danych z sektora ochrony zdrowia. W rozmowie padła informacja o skali sięgającej 18 mln danych.
Za prowadzenie sprawy dotyczącej cyberprzestępstwa odpowiada Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości. Z kolei dla Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego szczególnie istotny jest możliwy wpływ wycieku na bezpieczeństwo państwa – przede wszystkim ryzyko wykorzystania danych do szantażu lub wywierania nacisku.
To właśnie ten aspekt najbardziej interesuje Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego, czyli możliwość wykorzystania tych danych do szantażu czy jakichś działań nacisku. Tę kwestię oczywiście bardzo mocno analizujemy.
Minister koordynator nie chciał przesądzać, kto stoi za atakiem ani jakie były motywy sprawców. Podkreślił, że postępowanie jest w toku, a ujawnianie szczegółów mogłoby utrudnić działania odpowiednich instytucji.
Sprawa pokazuje również ryzyka związane z postępującą cyfryzacją ochrony zdrowia. Minister zwrócił uwagę, że elektroniczne recepty i inne cyfrowe rozwiązania są wygodne dla pacjentów, ale jednocześnie wymagają bardzo wysokiego poziomu zabezpieczeń.
Jego zdaniem zarówno państwo, jak i prywatne firmy działające w sektorze ochrony zdrowia powinny wyciągnąć z incydentu wnioski. Jako punkt odniesienia wskazał sektor bankowy, który przez lata rozwijał zabezpieczenia bankowości elektronicznej.
Recepta elektroniczna to bardzo wygodne rozwiązanie, bo nie trzeba papieru ani tych wszystkich rzeczy, które znaliśmy przez dziesiątki lat, ale niesie to ze sobą właśnie takie ryzyka. Przechodzimy przyspieszoną lekcję cyberbezpieczeństwa.
Minister zaznaczył, że w przypadku danych osobowych i danych wrażliwych standard zabezpieczeń powinien być najwyższy. Szczegółowe informacje o możliwych konsekwencjach wycieku oraz działaniach podejmowanych w celu ograniczenia jego skutków mają być przekazywane w miarę postępu sprawy.
Minister Tomasz Siemoniak potwierdził, że informacje o wycieku były znane służbom jeszcze przed jego publicznym ujawnieniem przez wicepremiera Krzysztofa Gawkowskiego. Podkreślił, że przed poinformowaniem opinii publicznej konieczne było najpierw dokonanie oceny sytuacji i podjęcie działań. Jak zaznaczył, pozostaje w tej sprawie w bieżącym kontakcie z wicepremierem Gawkowskim.
Romanowski nadal poszukiwany. „Prędzej czy później stanie przed sądem”
Drugim tematem rozmowy była sprawa Marcina Romanowskiego. Minister koordynator służb specjalnych potwierdził, że polskie służby współpracują z zagranicznymi partnerami w związku z jego poszukiwaniem. Wskazał m.in. na współpracę ze służbami mołdawskimi.
Minister nie ujawnił, czy polskie służby wiedzą, gdzie obecnie przebywa Romanowski. Zaznaczył, że nawet gdyby posiadały taką wiedzę, nie byłaby ona publicznie przekazywana, ponieważ priorytetem jest skuteczne prowadzenie poszukiwań.
Nie będę się na ten temat wypowiadać. To wciąż ten sam Marcin Romanowski z PiS, były wiceminister, który się ukrywa i może podawać się za różne osoby oraz używać fałszywych dokumentów. Natomiast ścigamy go i, tak jak mówiłem wielokrotnie, jestem absolutnie przekonany, że prędzej czy później stanie przed polskim wymiarem sprawiedliwości.
Minister Tomasz Siemoniak nie przesądzał również o możliwych decyzjach prokuratury w związku z propozycją Romanowskiego dotyczącą składania zeznań. Podkreślił, że ocena jego potencjalnej odpowiedzialności i znaczenia ewentualnych informacji należy do prokuratury.
CBA przeanalizowało 900 spraw dotyczących pomocy dla powodzian
Kolejnym tematem była kontrola Centralnego Biura Antykorupcyjnego dotycząca środków przeznaczonych na pomoc po powodzi. Kontrola Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego nadal trwa. Według informacji przekazanych przez ministra CBA przeanalizowało już około 900 wniosków.
W przypadku około 50 spraw pojawiły się istotne wątpliwości. Nie oznacza to jednak automatycznie, że doszło w nich do przestępstwa. Jak wyjaśnił minister, charakter wątpliwości jest różny – od braków w dokumentacji, które mogą zostać uzupełnione, po podejrzenia wyłudzenia środków. CBA bada m.in. przypadki, w których szkody powodziowe mogły nie wystąpić albo nie zostały odpowiednio udokumentowane. Sprawdzane jest także, czy przy przyznawaniu pomocy mogły mieć znaczenie osobiste znajomości lub inne nieformalne powiązania.
Są tam przypadki niewątpliwie takie, w których z jednej strony wygląda to na wyłudzenie pieniędzy, bo szkód realnych nie było albo nie są one udokumentowane. To jedna strona sprawy, a druga to to, czy różne znajomości albo kumoterstwo nie miały tutaj miejsca, czyli czy ktoś dostawał pomoc, bo kogoś znał.
Minister koordynator podkreślił, że analiza prowadzona przez CBA wymaga sprawdzenia dokumentów i porównania ich m.in. z mapami powodziowymi, informacjami o rzeczywistych szkodach oraz dokumentacją fotograficzną. Z tego powodu postępowanie jest czasochłonne.
Minister nie podał, na jaką kwotę mogą opiewać potencjalne nieprawidłowości. Zaznaczył, że kwoty będą znane, gdy przygotowane zostaną odpowiednie zawiadomienia do prokuratury. Nie wiadomo też jeszcze, ile takich zawiadomień ostatecznie powstanie – liczba 50 odnosi się do spraw budzących istotne wątpliwości, a nie do liczby przyszłych zawiadomień.
Trzeba dokładnie zobaczyć, gdzie jest odpowiedzialność karna, gdzie odpowiedzialność polityczna, i wyciągać z tego wnioski. Każde oszustwo, każde wyłudzenie jest absolutnie niemoralne, a kosztem poszkodowanych przez powódź jest podwójnie niemoralne.
– podsumował minister.