Minister Tomasz Siemoniak: Panika jest wrogiem racjonalnego działania. Państwo musi chronić uczniów i nauczycieli
09.10.2026
Po tragicznych wydarzeniach w Ostrołęce i Leszczydole-Nowinach służby sprawdzają kolejne sygnały o możliwych zagrożeniach. Minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak w audycji „Sygnały Dnia” apeluje o korzystanie ze sprawdzonych informacji, zapowiada szerokie działania służb i zwraca uwagę na niebezpieczne treści w Internecie. W rozmowie z dziennikarzem Polskiego Radia minister odniósł się również do podejrzeń o możliwe zagraniczne inspiracje, ponownego uchwalenia ustawy dotyczącej nielegalnych treści w sieci oraz sporu politycznego, który wybuchł po ostatnich wydarzeniach.
Bezpieczeństwo szkół i pogłoski w Internecie
Minister Tomasz Siemoniak podkreślił, że policja sprawdza napływające sygnały i zawiadomienia. Zwrócił przy tym uwagę na komunikat policji, która zaprzeczyła, by były podstawy do uznania tragicznych zdarzeń za element zorganizowanego internetowego wyzwania, czyli tzw. challenge'u.
Minister zaapelował, by nie rozpowszechniać niesprawdzonych informacji i nie wywoływać niepotrzebnej paniki. Jednocześnie zaznaczył, że każde podejrzenie dotyczące możliwego zagrożenia należy niezwłocznie zgłaszać policji.
„Bezpieczeństwo dzieci, młodzieży, nauczycieli i pracowników jest absolutnym priorytetem”.
Odnosząc się do decyzji niektórych samorządów o odwołaniu lekcji lub skierowaniu do rodziców apeli dotyczących obecności dzieci w szkołach, Tomasz Siemoniak nie oceniał poszczególnych rozstrzygnięć. Podkreślił, że samorządy mają prawo podejmować decyzje dotyczące prowadzonych przez nie placówek.
Zapewnił zarazem, że w działania zaangażowane są policja, Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego i NASK, czyli instytucja zajmująca się m.in. bezpieczeństwem w Sieci.
Minister odniósł się także do zatrzymania 16-latka w Szczytnie. Jak wyjaśnił, policja sprawdza podejrzane wpisy, groźby i informacje przekazywane przez obywateli. Jeśli uzna, że sygnał jest poważny i może wskazywać na realne zagrożenie, podejmuje działania.
Zwrócił również uwagę na możliwy efekt naśladownictwa. Nagłośnienie tragicznych wydarzeń może docierać do osób, które pod wpływem emocji lub presji internetowej - nie zdają sobie sprawy z konsekwencji własnych zachowań.
Ustawa o treściach w Internecie. Gdzie kończy się wolność słowa?
Jednym z głównych tematów rozmowy była ustawa, która ma dać państwu narzędzia do usuwania z Internetu treści zachęcających do przemocy i innych niebezpiecznych działań. Wcześniejsza, podobna regulacja została zawetowana przez prezydenta na początku roku, co minister wiązał z argumentami dotyczącymi wolności słowa.
Tomasz Siemoniak przekonywał, że ochrona wolności wypowiedzi nie powinna oznaczać przyzwolenia na rozpowszechnianie treści nawołujących do samobójstw, zabójstw czy aktów terroru.
„Wolność słowa kończy się tam, gdzie jest zachęcanie do samobójstwa, zachęcanie do przemocy, zachęcanie do aktów terroru”.
W rozmowie przywołano również argument, że przepisy przewidują długi okres przygotowawczy przed ich pełnym wdrożeniem. Minister uznał ten zarzut za demagogiczny. Jego zdaniem stworzenie skutecznego systemu wymaga odpowiedniej struktury organizacyjnej, doboru personelu i zabezpieczeniu środków, a nie tylko przyjęcia przepisów.
Skala zadania jest duża: państwo musiałoby radzić sobie z tysiącami materiałów wideo i setkami tysięcy wpisów. Jak argumentował minister, wcześniejsze przyjęcie ustawy dałoby czas na przygotowanie systemu, który mógłby już działać w obecnej sytuacji.
Jednocześnie podkreślił, że działania państwa muszą uwzględniać specyfikę demokratycznego porządku i znaczenie wolności słowa. Wskazał także na możliwość sądowej oceny konkretnych przypadków.
W rozmowie padło pytanie, czy ustawa rzeczywiście zapobiegłaby ostatnim tragediom. Minister odwołał się do przykładu materiału wideo przedstawiającego tragiczne zdarzenie i możliwości jego usunięcia. W jego ocenie nowe przepisy pozwoliłyby uniknąć wątpliwości prawnych w podobnych sytuacjach.
Czy za wydarzeniami mogą stać rosyjskie służby?
Dziennikarz zapytał również o doniesienia i analizy wskazujące na możliwe zagraniczne inspiracje. W przywołanym materiale pojawiły się twierdzenia dotyczące rosyjskich służb oraz prób werbowania nastolatków do działań przeciwko szkołom.
Koordynator służb specjalnych zaznaczył, że Rosja i związane z nią ośrodki wykorzystują Internet do szerzenia dezinformacji, osłabiania zaufania do władz i wywoływania problemów w Polsce oraz innych państwach. Zastrzegł jednak, że w odniesieniu do konkretnych wydarzeń nie można formułować wniosków bez dowodów.
„Żeby mówić o tej konkretnej sytuacji, trzeba po pierwsze mieć dowody, po drugie nie ujawniać przedwcześnie tego, co wiemy”.
Minister wskazał, że ustalenie ewentualnego obcego wpływu należy do zadań Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Zaznaczył również, że na tym etapie priorytetem pozostaje bezpieczeństwo szkół, dzieci, rodziców i nauczycieli.
Co wiadomo o związku tragicznych zdarzeń?
Prowadzący zapytał, czy wydarzenia w Ostrołęce i Leszczydole-Nowinach są ze sobą powiązane. Tomasz Siemoniak odpowiedział, że przesłuchiwane są kolejne osoby, ale ustalenie ewentualnych związków wymaga czasu. Zaznaczył, że o takich ustaleniach powinna informować prokuratura.
W rozmowie poruszono także kwestię ładunku wybuchowego, który według przedstawionych informacji miał znajdować się w plecaku w Ostrołęce. Minister określił go jako amatorsko skonstruowany, ale groźny. Jak przekazał, został zdetonowany, by nie stanowił dalszego zagrożenia. Badanie dowodów, przesłuchiwanie świadków i analizowanie relacji między zdarzeniami wymagają rzetelności. Na tym etapie nie należy wyciągać przedwczesnych wniosków.
Jak odbudować poczucie bezpieczeństwa?
Zdaniem ministra potrzebne są spokojne działania, wiarygodne komunikaty oraz lepsze przygotowanie szkół na sytuacje kryzysowe. Wskazał na znaczenie procedur dotyczących dostępu do budynków szkolnych, obecności policji i współpracy z dyrektorami oraz nauczycielami.
Zwrócił też uwagę na konieczność rozpoznawania przyczyn radykalizacji. Wśród niepokojących zjawisk wymienił promocję przemocy, nazizmu i neonazizmu oraz skrajne postawy ideologiczne. Jego zdaniem państwo powinno nie tylko reagować na skutki takich zjawisk, lecz także ograniczać ich źródła.
Minister przyznał, że rodzice mają prawo odczuwać strach i niepokój. Sam rozmawiał ze swoim synem, który chodzi do szkoły, o ostatnich wydarzeniach i działaniach podejmowanych przez państwo.
„Panika jest wrogiem racjonalnego działania”.
Tomasz Siemoniak apelował o poważne rozmowy z młodymi ludźmi, przekazywanie im sprawdzonych informacji i pokazywanie, że istnieją instytucje odpowiedzialne za ich bezpieczeństwo.
Ideologia czy nihilizm? Oba zjawiska mogą prowadzić do przemocy
W końcowej części rozmowy poruszono kwestię motywacji sprawców przemocy. Dziennikarz zapytał, czy większym zagrożeniem są radykalne ideologie, także religijne, czy działania osób kierujących się frustracją i nihilizmem.
Minister uznał, że oba zjawiska są niebezpieczne. Przemoc może wynikać z wiary w skrajne idee, ale może być również podejmowana przez osoby, które nie kierują się żadnym spójnym światopoglądem.
„Są ludzie, którzy w imię jakichś chorych ideologii są gotowi do przemocy, ale też są ludzie, którzy są gotowi do przemocy bez żadnej ideologii”.
Koordynator zwrócił uwagę na konsekwencje takich działań dla sprawców. Próba zdobycia rozgłosu w Internecie może prowadzić do wieloletniego więzienia, a w przypadku nieletnich także do odpowiedzialności przewidzianej
Na koniec: wybory w Krakowie
W ostatnim pytaniu dziennikarz poprosił ministra Siemoniaka o ocenę szans kandydatów w drugiej turze wyborów na prezydenta Krakowa. Minister uznał, że rywalizacja jest wyrównana, a wynik będzie zależał między innymi od frekwencji.
Zwrócił uwagę, że zwycięzca pierwszej tury, Łukasz Gibała, ma w Krakowie zarówno zwolenników, jak i przeciwników. Jednocześnie pozytywnie ocenił wynik kandydatki swojej formacji. Ostateczny rezultat uznał za trudny do przewidzenia, wskazując na specyficzną dynamikę polityczną miasta.