Powrót

Minister Tomasz Siemoniak w TVN24 o ABW i SKW: Kadry w służbach buduje się przez wiele lat. Muszą być nowi oficerowie

20.03.2026

- Naprawdę nie rozumiem tego, jak można było z tej kwestii uczynić bitwę polityczną. Zrobić zakładników z tych stu kilkudziesięciu funkcjonariuszy, którzy są apolityczni, spełniają wszystkie wymogi i przeszli kursy - mówił minister Tomasz Siemoniak o braku podpisu prezydenta pod nominacjami oficerskimi w ABW i SKW. W TVN24 koordynator służb specjalnych był również pytany o działania ABW w kwestii ochrony informacji niejawnych.

Na zdjęciu widać ministra Tomasza Siemoniaka siedzącego przy stole w studiu telewizyjnym. Widać również sylwetkę siedzącej tyłem redaktor Agaty Adamek. W tle żółto-niebieskie logo programu "Jeden na jeden" z częściowo widocznymi literami J,E i D.

W piątek, 20 marca br., minister - członek Rady Ministrów, koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak był gościem redaktor Agaty Adamek w programie „Jeden na jeden”.

„My tych ludzi potrzebujemy”

Zdaniem ministra koordynatora brak nominacji oficerskich ma bardzo poważne konsekwencje, gdyż uderza to w funkcjonariuszy. Szefowie służb decydują o wstrzymaniu szkolenia następnych edycji.

To jest prowadzenie do paraliżu służb, do sytuacji, w której nie będzie chętnych. Jeśli ktoś chce zostać funkcjonariuszem Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego lub SKW i widzi to, co się teraz dzieje, to nie wstąpi do tych służb

– stwierdził.

Musi być pragmatyczna decyzja o wstrzymaniu tych szkoleń, bo nie ma to sensu. Jeżeli prezydent podpisze, ja wciąż na to nie tracę nadziei, to ruszą szkolenia

– dodał.

Koordynator służb specjalnych wyjaśnił, że jest pewna logika funkcjonowania służby, w której co roku kilkudziesięciu nowych oficerów musi się pojawić, bo inni odchodzą na emeryturę.

Kadry w służbach buduje się przez wiele lat. Po to są stopnie oficerskie.  Muszą być nowi oficerowie. To jest wielka służba w czasach wojennych. Wielka służba w sensie liczebnym, odpowiedzialna, z delegaturami w każdym województwie

– podkreślił. 

Zwrócił uwagę, że prezydent musi zdawać sobie sprawę z konsekwencji własnych decyzji.

To nie jest zabawa. To nie jest jakaś sztuczka. To nie jest filmik. To są żywi ludzie, żywe służby i prawdziwe zagrożenia, które stoją przed Polską. My tych ludzi potrzebujemy

– zaznaczył minister Tomasz Siemoniak. 

Nominacje oficerskie to nie jest temat do polityki

Jak wskazał „cały czas liczy na to, że prezydent wykaże się odpowiedzialnością za tę sytuację”.

 Może to odwrócić w ciągu najbliższych godzin. Może te nominacje podpisać i temat się zamknie. I proszę, apeluję o to, żeby takie rzeczy wyjąć w ogóle z bitwy politycznej

– powiedział minister Tomasz Siemoniak.

Zrobiliśmy wszystko, żeby tę sprawę załatwić. Naprawdę, to nie jest temat do polityki. I nigdy dla nikogo nie był tematem do polityki

– dodał.

Jednocześnie przypomniał, że wcześniej w sprawach bezpieczeństwa państwa albo w sprawach oczywistych, takich jak nominacje oficerskie, nie było żadnego problemu, był normalny dialog.

Zostawmy w spokoju służby i funkcjonariuszy. Oni zasługują na te awanse. Ten paraliż i jego skutki będą się ciągnęły być może wiele lat. Jest to absolutnie wbrew bezpieczeństwu państwa

– podsumował. 

Państwo chroni swoje tajemnice

Tematem porannej rozmowy w TVN24 było również zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa, polegającego na udziale w posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego osoby nieposiadającej dostępu do informacji niejawnych.

Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, która to doniesienie złożyła, nie jest od ferowania wyroku. Prokuratura ma tę sytuację zbadać. ABW oceniła, że zasługuje to na zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. I prokuratora dopiero zbada wszystkie elementy

– poinformował minister Tomasz Siemoniak.

To rzeczywiście jest poważna rzecz. Tajemnice są święte. Państwo chroni swoje tajemnice. Nie można robić sztuczek z tego. To nie jest telewizyjny show. To jest Rada Bezpieczeństwa Narodowego

– podkreślał.

To ABW, czyli Krajowa Władza Bezpieczeństwa decyduje o tym, kto ma poświadczenie.

Koniec, kropka. Nie może ktoś przyjść i powiedzieć: ja mam poświadczenie, mi się wydaje, że mam poświadczenie. Albo mój szef uważa, że mam dostęp. Nie ma tak. To ABW decyduje. Mamy taki system

– jednoznacznie stwierdził koordynator służb specjalnych.

{"register":{"columns":[]}}