Minister Tomasz Siemoniak w TVN24: Rosja testuje naszą odporność
15.09.2026
- Rosja zaczyna sobie śmielej poczynać. Chce doprowadzić do tego, żeby państwa wspierające Ukrainę przestały ją wspierać. Chce zastraszyć - mówił o rosyjskich działaniach wymierzonych w państwa NATO koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak na antenie TVN24.
We wtorek, 15 września br., minister - członek Rady Ministrów, koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak był gościem redaktor Anity Werner w programie „Fakty po Faktach” na antenie TVN24.
Rosja dysponuje arsenałem różnych środków hybrydowych
Jednym z głównych tematów rozmowy były ostatnie działania Federacji Rosyjskiej.
Sytuacja jest bardzo poważna i zmieniła się w krótkim czasie. Mamy do czynienia ze skutkami tego, że Ukraina znalazła się w bardzo trudnej sytuacji. Z jednej strony z braku możliwości przeciwdziałania atakom rakietowym, lotniczym, dronowym - po prostu nie ma do tego środków. Z drugiej strony Rosja zaczęła używać dronów odrzutowych, na które nie ma dobrej recepty. Ukraina jeszcze tej recepty nie znalazła i mamy do czynienia z być może chwilową przewagą Rosji w tej wojnie oraz takim poczuciem w Moskwie, że zaczynają wygrywać i można śmielej, bezczelniej odnosić się też do Zachodu i do Polski i podejmować różne działania
– wyjaśnił minister koordynator.
Jednocześnie przypomniał, że Polska przeszła bardzo złe warianty rosyjskich prowokacji.
Mieliśmy spalone centrum Marywilska w Warszawie i całą serię aktów dywersji. Mieliśmy wysadzone tory pod Garwolinem w listopadzie ubiegłego roku, gdzie groziło to katastrofą kolejową na dużą skalę. Mieliśmy wtargnięcie dronów i kilka tygodni temu rakietę
– wyliczał.
Rosja dysponuje arsenałem różnych hybrydowych środków działania i Polska musi liczyć się z tym, że to, co robili do tej pory, mogą robić w większej skali.
Zamiast jednej rakiety, może być kilka rakiet. Dowódca operacyjny stwierdził wczoraj i tak też uważają służby, że ten wlot rakiety kilka tygodni temu, która spadła w województwie lubelskim, był intencjonalny. To znaczy, że to nie był błąd, pomyłka, tylko oni tak chcieli. Rosja testuje naszą odporność i odporność NATO. Robi to w sposób bardzo wyrafinowany, właśnie takimi działaniami, co do których się wszyscy zastanawiają, gdzie my w tym wszystkim jesteśmy i co to dokładnie oznacza. Jest to bardzo poważna sytuacja z powodów, o których wcześniej powiedziałem - przebieg wojny w Ukrainie, poczucie Rosji, że zwycięża, załamanie się rozmów pokojowych, przynajmniej nie ma tutaj nowych faktów w tym obszarze
– ocenił minister Tomasz Siemoniak.
Bliska współpraca Polski i USA
Koordynator służb specjalnych był pytany o swoją wizytę w Waszyngtonie i spotkania m.in. z szefem Centralnej Agencji Wywiadowczej (CIA).
Rozmowa dotyczyła bezpieczeństwa Polski. My sojuszniczo współpracujemy, oni nas ostrzegają, my też ich ostrzegamy, jeżeli wiemy o czymś, co zagraża Stanom Zjednoczonym. Natomiast ta wizyta służyła temu, żeby wspólnie omówić bardzo poważną sytuację i co w tej sytuacji mamy robić
– tłumaczył.
Wskazał też, że szef CIA John Ratcliffe jest osobą bardzo bliską prezydentowi Trumpowi i mówił w jego imieniu.
Potwierdził absolutnie to, że Stany Zjednoczone są z Polską i gwarancje amerykańskie są dla Polski obowiązujące. Widzą też tę eskalację, widzą te zagrożenia. Myślę, że dla Johna Ratcliffe'a wizyta w Moskwie dała mu jasny obraz sytuacji, w jakiej znajduje się w tym momencie Europa Wschodnia
– mówił.
Aktualnie mamy do czynienia z intensyfikacją agendy polsko-amerykańskiej.
Moja wizyta w Waszyngtonie, rozmowa z szefem CIA, rozmowy z innymi przedstawicielami systemu bezpieczeństwa amerykańskiego, a za tydzień wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz jedzie do Waszyngtonu, będzie się widział z sekretarzem Hegsethem. To znaczy, że nasz rząd bardzo blisko współpracuje z rządem amerykańskim i ta sytuacja, której doświadczamy, jest dla Waszyngtonu absolutnie priorytetem. Oni dokładniej widzą, co się dzieje i że ten przebieg wydarzeń może prowadzić właśnie do eskalacji. Rosja dąży do eskalacji
– podsumował minister Tomasz Siemoniak.
Afera Zondacrypto to afera PiS
Rozmawiano także o Zondacrypto i najnowszych ustaleniach w tej sprawie.
Teraz wszystko jest jasne. Różne pisowskie układy, różne pisowskie osoby, tak jak Polski Komitet Olimpijski, jak Republika, po prostu zanurzały się w pieniądzach Zondacrypto. A widać pan Kral szukał wszelkiego możliwego dotarcia właśnie w tym środowisku
– stwierdził minister koordynator.
Na pewno Kral się bał i szukał poparcia politycznego. Zorientował się, że ułaskawienia prezydenckie to jest jedyna możliwa droga dla kogoś, kto ma takie dość obciążone portfolio. Przecież te 450 tys. zł dla fundacji Ziobry to nie dlatego, że Ziobro jest politykiem opozycji i może kiedyś znowu będzie ministrem, bo to jest zdarzenie w dzisiejszej sytuacji nieprawdopodobne. Nikt nie będzie chciał już nigdy takiego ministra sprawiedliwości, który bierze pieniądze od firmy zamieszanej w różne procedery
– mówił.