Powrót

Elżbieta i Lech Ledeccy - byli parą od „Plastyka”, razem na plenerach, na wystawach, na wernisażach..

Elżbieta i Lech Ledeccy

Cytujemy za CO/GDZIE/KIEDY W CZĘSTOCHOWIE Portal kulturalny  

Byli parą od „Plastyka”, razem na plenerach, na wystawach, na wernisażach… Częstochowska kultura z niedowierzaniem żegna Elżbietę i Lecha Ledeckich.
Oboje  byli absolwentami Plastyka, a Pani Elżbieta była także nauczycielką ceramiki, rysunku i malarstwa  w latach 1993 - 1998.
- Ja maluję zupełnie inaczej niż mąż, a mimo wszystko pracujemy obok siebie i żyjemy w przyjaznej relacji – żartowała Elżbieta Ledecka, gdy wiosną 2022 r. wspólnie z mężem Lechem otwierali jubileuszową wystawę w Muzeum Częstochowskim. Ekspozycja „Podobni-Niepodobni” podsumowała 50 lat twórczości artystycznej pary. - Ja jestem troszkę odmienny, odszedłem w dużym stopniu od realizmu na rzecz nastroju i innych form, które mają bardziej działać podskórnie – dodał wówczas pan Lech.
Gdy w niedzielę, 25 października Częstochowę obiegła informacja o ich niespodziewanej śmierci, wszyscy nie dowierzali. Jeszcze we wrześniu małżonkowie wspólnie stawili się na wernisażu zbiorowej wystawy 12. Triennale Sztuki Sacrum „Tutejszość: topografie”, w ramach której swoją twórczość prezentowała Elżbieta Ledecka.
Niestety, smutną wiadomość, na prośbę syna małżonków – Piotra – potwierdził przyjaciel rodziny – Tadeusz Piersiak. Para zmarła w sanatorium w Wieńcu Zdroju. On – 20 października (przyczyną było zapalenie płuc), Ona – trzy dni po mężu (przyczyną była ostra choroba nerek). Data pogrzebu nie została jeszcze ustalona, ale na pewno uroczystość odbędzie się już w listopadzie.
- Śmierć odzwierciedliła symbolicznie ich życie. Ela i rok starszy Leszek zostali parą jako uczniowie Państwowego Liceum Sztuk Plastycznych w Częstochowie. Ona poszła za nim na studia w Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych we Wrocławiu. Jako studenci zostali małżonkami i rodzicami ukochanego Piotrusia. Wróciwszy do rodzinnej Częstochowy, szybko stali się filarami środowiska jako aktywni członkowie ZPAP, współtwórcy kawiarni artystycznej Bon Art, komisarze Jurajskiej Jesieni i Pleneru Miejskiego. Ten ostatni Ela wymyśliła i prowadziła od początku. Prace malarskie oraz ceramiczne wystawiali w całej Polsce i za granicą, sprzedawali w Cepelii oraz w Desie. Ich pasją stały się podróże zagraniczne, inspirujące do tworzenia i pozwalające nawiązać kontakty owocujące w międzynarodowych relacjach środowiska. Lech Ledecki pracował też w Wojewódzkim Domu Kultury, Elżbieta uczyła w LO im. Traugutta i w PLSP – przypominał w pożegnaniu Piersiak, który z małżonkami spotykał się również zawodowo – jako ceniony dziennikarz i wieloletni dyrektor częstochowskich instytucji kultury.
Szczególnie bliski był im wspomniany Ogólnopolski Plener Malarski „Jurajska Jesień”, nie zabrakło ich także na tegorocznej, 51. odsłonie wydarzenia. Jak wyliczyli, brali w nim udział od drugiej edycji, z małymi przerwami, malowali tak ponad 40 razy! Nie opuścili również 38. Pleneru Miejskiego Związku Polskich Artystów Plastyków, tym bardziej szczególnego, że wpisującego się w 80-lecie Częstochowskiego Okręgu ZPAP. - Dla całego środowiska oczywiste było, że Ledeccy uczestniczą w plenerach we dwoje, publiczność była pewna, że na wernisażach będą i Ela i Leszek – razem – wspomina Tadeusz Piersiak.
Ona jako plastyk i pedagog zajmowała się malarstwem, ceramiką, witrażem, projektowaniem wnętrz. Przez wiele lat pracowała jako nauczycielka plastyki, prowadziła też otwartą pracownię dla dzieci. On – jak w piosence Dżemu, poznawany był już z daleka po czarnym kapeluszu. Zajmował się malarstwem, witrażem i ceramiką, a jego styl określano jako bliski ekspresjonizmowi.
Oboje zaangażowani w lokalne życie artystyczne. Zawsze chętni do pomocy, regularnie oddawali swoje dzieła na liczne aukcje charytatywne. Nie odmówili wsparcia również nam, gdy w 2022 r. organizowaliśmy „Sztukę dobra”, by wspomóc najbliższych Adama Florczyka.
- Podobni - Niepodobni, szliście „Dwiema drogami” – zawsze razem - do końca – żegna rodziców syn Piotr Ledecki.
Okazuje się, że przed wyjazdem do sanatorium Ledeccy oddali do składu książkę o ich życiu i twórczości. - Żartowali, że to będzie ich pożegnanie i dar dla wnuka Maćka. Kiedy patrzę na dziś publikowane ich zdjęcie (…), nie mogę uwierzyć, że są już wspomnieniem – przyznaje Tadeusz Piersiak.

Fotografie: Grzegorz Skowronek, Robert Jodłowski, archiwum Muzeum Częstochowskiego i Miejskiej Galerii Sztuki

Zdjęcia (5)

{"register":{"columns":[]}}