Międzynarodowy Dzień Pamięci o Ofiarach Holokaustu w Moskwie
27.01.2026
27 stycznia br. Ambasador Rzeczypospolitej Polskiej w Federacji Rosyjskiej, Krzysztof Krajewski, wziął udział w wydarzeniach z okazji Międzynarodowego Dnia Pamięci o Ofiarach Holokaustu, które odbyły się w Żydowskim Muzeum i Centrum Tolerancji w Moskwie.
Podczas wydarzenia, oprócz Ambasadora Polski, z przemówieniami wystąpili: Ambasador Nadzwyczajny i Pełnomocny Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej w Federacji Rosyjskiej, Radca-Minister i stały zastępca Ambasadora Niemiec w Rosji, Ambasador Nadzwyczajny i Pełnomocny Państwa Izrael w Rosji, Szef Federacji Gmin Żydowskich oraz Główny Rabin Rosji.
„Pamięć o Auschwitz jest naszym obowiązkiem wobec tych, którzy nie mogą już mówić. Chroni nas przed tym, by podobne zło nigdy więcej się nie powtórzyło” – powiedział Ambasador Polski w swoim przemówieniu, powołując się na słowa Władysława Bartoszewskiego — więźnia Auschwitz, działacza społecznego i historyka, byłego ministra spraw zagranicznych Rzeczypospolitej Polskiej.
Pełny tekst przemówienia publikujemy poniżej:
Szanowni Rabini, Wasze Ekscelencje, Szanowni Przedstawiciele Mediów, Szanowne Panie i Szanowni Panowie,
„Pamięć o Auschwitz jest naszym obowiązkiem wobec tych, którzy nie mogą już mówić. Chroni nas przed tym, by podobne zło nigdy więcej się nie powtórzyło”. Te słowa Władysława Bartoszewskiego — więźnia Auschwitz, działacza społecznego i historyka, byłego ministra spraw zagranicznych Rzeczypospolitej Polskiej — nie są literaturą ani metaforą, są ostrzeżeniem skierowanym do wszystkich społeczeństw, które uznają tragedie XX wieku za zamkniętą przeszłość.
Auschwitz nie był przypadkiem w historii, „Auschwitz nie spadło z nieba” jak powiedział Marian Turski, więzień niemieckiego nazistowskiego obozu zagłady Auschwitz Birkenau. Auschwitz było konsekwencją ideologii, która odebrała ludziom imię, godność i prawo do życia. Ideologii, która zaczęła się od manipulacji językiem — od wypaczenia znaczeń takich słów jak faszyzm i nazizm.
Dziś obserwujemy, jak pojęcia faszyzm i nazizm są świadomie przeinaczane, używane nie jako nazwy zbrodniczych systemów, lecz jako narzędzia propagandy.
Słowa, które powinny ostrzegać przed totalitaryzmem, są wykorzystywane do jego usprawiedliwiania.
Tak właśnie działa faszyzm i nazizm: nie zaczynają się od obozów, lecz od zgody na kłamstwo, od akceptacji języka, który odczłowiecza.
Nie można mówić o tych ideologiach, nie dotykając wątku religii.
Nazistowskie Niemcy wielokrotnie odwoływały się do Boga. Hitler mówił o działaniu „zgodnym z wolą Stwórcy”, próbując nadać swoim zbrodniom pozór moralnej legitymacji. "Gott mit uns" („Bóg z nami”) – głosiło oficjalne motto Wehrmachtu. 1 września 1939 roku, rozpoczynając II Wojnę Światową, Hitler uzasadniał agresję i wtargnięcie na terytorium Polski słowami: „Niech Bóg Wszechmogący będzie naszym świadkiem, że nasze intencje są sprawiedliwe”.
Historia pokazała do czego prowadzi nadużywanie Boga w celach politycznych. Gdy religia przestaje być przestrzenią sumienia, a staje się narzędziem władzy, przestaje chronić człowieka — zaczyna go niszczyć.
Dziś, w XXI wieku, widzimy i słyszymy, jak język wiary bywa ponownie wykorzystywany, aby usprawiedliwiać przemoc wobec cywilów, aby sankcjonować agresję wobec naszego bliskiego sąsiada, aby nadać wojnie pozór moralnej i usprawiedliwionej przez Boga konieczności.
Kiedy w cerkwi prawosławnej padają słowa, że żołnierze „jakoby z polecenia Boga wypełniają misję obrony Ojczyzny, ocalenia kraju i jego ludzi”, że „jakoby z polecenia Boga wypełniają tę świętą misję”, nie możemy nie zauważyć, że historia się powtarza.
Religia przestaje być głosem sumienia, a staje się narzędziem władzy, służącym legitymizacji przemocy. To nie jest obrona wartości.
Albert Camus powiedział: „Zło istnieje wszędzie tam, gdzie ludzie milczą wobec niesprawiedliwości.”
Nie możemy milczeć. Nie możemy zgodzić się na usprawiedliwianie przemocy ideologią, historią ani Bogiem. To ostrzeżenie dotyczy nas wszystkich — dziś, jutro i zawsze.
Tymczasem dziś mija 1434 dzień tragedii w naszym bliskim sąsiedztwie…
Pozostawiam Państwu tę myśl pod rozwagę.
Dziękuję za uwagę.