Nieprawidłowy transport arbuzów zatrzymany w Radomiu
14.07.2026
Zatrzymaniem prawa jazdy na trzy miesiące, zakazem dalszej jazdy, nałożeniem mandatów karnych oraz przygotowaniem dokumentacji do wszczęcia postępowań administracyjnych - tak zakończyło się manipulowanie czasem pracy dla kierowcy i zarazem współwłaściciela firmy transportowej. Oprócz tego mężczyzna nie posiadał ważnego świadectwa kierowcy. Ciągnik siodłowy i naczepa nie miały aktualnych okresowych badań technicznych i wykryto w nich usterki. Serię naruszeń obowiązujących przepisów prawa stwierdzili funkcjonariusze mazowieckiej Inspekcji Transportu Drogowego z Radomia.
W sobotę (11 lipca), na krajowej „dziewiątce” – ulicy Stanisława Żółkiewskiego w Radomiu, inspektorzy Inspekcji Transportu Drogowego prowadzili kontrole ukierunkowane na przestrzeganie wakacyjnych zakazów jazdy dla pojazdów ciężarowych. Zatrzymali ciągnik siodłowy z naczepą kurtynową. Zestaw należy do polskiego przedsiębiorstwa. Zespołem pojazdów kierował obywatel Gruzji, który jest współwłaścicielem firmy transportowej. W chwili interwencji przewoził arbuzy z Grecji do Polski. Transport mógł się odbywać w tym czasie po polskich drogach. Przewożony ładunek podlega wyłączeniu spod okresowych ograniczeń w ruchu pojazdów ciężarowych o dopuszczalnej masie całkowitej powyżej 12 ton.
Udaremniona manipulacja czasem pracy
Kontrola danych cyfrowych z tachografu i karty kierowcy wykazała rażące naruszenie. Okazało się, że kierowca nie rejestrował czasu pracy, prędkości pojazdu i przebytej drogi. Włożył kartę do tachografu dopiero w chwili zatrzymywania do kontroli drogowej. Ustalono, że tego dnia przejechał bez niej trasę o długości prawie 240 kilometrów. Rejestrując rzekomy odpoczynek chciał „zaoszczędzić” swój czas jazdy. Analiza rzeczywistego czasu pracy wykazała, że kierowca przekroczył maksymalny czas prowadzenia pojazdu bez wymaganej przerwy o 1 godzinę i 52 minuty.
W trakcie kontroli okresu ostatnich 57 dni pracy kierowcy inspektorzy stwierdzili także m.in. skrócenie dziennego czasu odpoczynku o 2 godz. i 51 min. Mężczyzna nie stosował się poza tym do wymogu ręcznego wprowadzania danych cyfrowych na karcie kierowcy. Stwierdzono liczne braki wpisów dotyczących symbolów kraju rozpoczęcia i zakończenia dziennego okresu pracy.
Nieważne świadectwo kierowcy
Kierowca okazał do kontroli wszystkie wymagane dokumenty. Jednak w trakcie ich weryfikacji stwierdzono, że świadectwo kierowcy utraciło ważność z początkiem lipca 2026 r. Kierowca i jednocześnie współwłaściciel firmy transportowej oświadczył, że nie ma ważnego świadectwa kierowcy.
Tymczasem dokument taki musi posiadać każdy kierowca, który nie jest obywatelem państwa członkowskiego Unii Europejskiej ani rezydentem długoterminowym oraz jest zatrudniony w przedsiębiorstwie transportowym zarejestrowanym w Polsce i wykonuje międzynarodowy transport drogowy rzeczy.
Bez aktualnych badań i z usterkami technicznymi
Inspektorzy mieli także poważne zastrzeżenia do ciągnika siodłowego i naczepy. Oba pojazdy nie powinny poruszać się po drogach publicznych. Nie miały bowiem aktualnych okresowych badań technicznych. Przegląd w samochodzie ciężarowym był ważny do 3 lipca 2026 r. Naczepa nie posiadała ważnego badania technicznego od 22 kwietnia 2026 r.
W trakcie kontroli stanu technicznego stwierdzono usterki w obu pojazdach. Ciągnik siodłowy miał niesprawny system Selektywnej Redukcji Katalitycznej (SCR). System ten służy do oczyszczania spalin. Redukuje emisję toksycznych tlenków azotu z układu wydechowego. Z kolei w naczepie wykryto nieszczelność układu pneumatycznego, który odpowiada m.in. za hamowanie pojazdu.
Konsekwencje dla kierowcy i przedsiębiorcy
Funkcjonariusze zatrzymali prawo jazdy kierowcy na najbliższe trzy miesiące, zakazali dalszej jazdy i ukarali mandatami na kwotę 3850 złotych. Z powodu braku aktualnych okresowych badań technicznych oraz stwierdzonych usterek zatrzymali dowód rejestracyjny ciągnika siodłowego i naczepy. Sporządzili też protokół z kontroli drogowej. Za ujawnione naruszenia przepisów ustawy o transporcie drogowym będą prowadzone postępowania administracyjne. Przewoźnikowi drogowemu grozi kara w maksymalnej wysokości ustawowej – 12 000 zł. Decyzji administracyjnej o nałożeniu 2400 zł kary może spodziewać się osoba zarządzająca transportem w przedsiębiorstwie.