Wyjaśniamy sprawę pomostu i pływającej platformy w Morzyczynie nad Miedwiem
06.08.2025
Zakaz wstępu na pomost, kamery monitoringu i wywieszka z symbolem decyzji Wód Polskich o zezwoleniu wodno- prawnym na realizację inwestycji. Taki obraz pojawia się w mediach społecznościowych wśród mieszkańców Kobylanki i Morzyczyna, którzy protestują przeciwko zagospodarowaniu okolic Miedwia w tej formie. Jak twierdzą, pływająca platforma negatywnie oddziałuje na estetykę otoczenia promenady nad Miedwiem. Szeroko odnotowywany jest również odpis umowy na użytkowanie gruntu pokrytego wodami pod pomostem. Chcemy jednoznacznie podkreślić: zawierając umowę potwierdziliśmy jedynie, że właściciel zgodnie z prawem odtworzył i użytkuje pomost. Wyłącznie tego dotyczy wyeksponowany odpis dokumentu.
Obok pojawiła się natomiast pływająca platforma, czego zawarta umowa na użytkowanie pomostu w żaden sposób nie uwzględnia. Można więc przyjąć, że inicjatorzy projektu zadziałali metodą faktów dokonanych. Bowiem pomost z przycumowaną platformą pełni funkcję przystani. To zaś zdecydowanie zmienia postać rzeczy i jest powodem kontroli, rozpoczętej na miejscu przez pracowników RZGW Szczecin.
Jak usłyszeli kontrolujący, właściciele odtworzyli w tym miejscu dawny pomost, który należał do gminy, częściowo wykorzystując pozostałe jeszcze na dnie drewniane bele. Czynności te wykonano zgodnie z zawartą umową. Resztki dawnego pomostu posłużyły natomiast do przycumowania platformy. W protokole pokontrolnym odnotowano też fakt złożenia wniosku do Starosty Stargardzkiego o wpisanie platformy do rejestru jachtów, oraz innych jednostek pływających o długości do 24 m.
Opierając się na wyjaśnieniach właścicieli pomostu, platforma wykorzystywana jest rekreacyjnie. Nie podłączono jej do sieci wodno- kanalizacyjnej, ale padła deklaracja, że powstałe tu ścieki socjalno- bytowe utylizowane są w pobliskiej Marinie Miedwie.
Uwagę kontrolujących przykuł natomiast przymocowany do platformy silnik spalinowy o mocy do 5 kW. Wody Miedwia objęte są strefą ochronną jako zbiornik wody pitnej dla Szczecina, w której obowiązuje zakaz stosowania silników spalinowych z wyłączeniem jednostek uprawnionych- czyli np. wskazanych łodzi rybackich czy straży pożarnej i policji. Z tego powodu prowadzący kontrolę uznali. że silnik przy platformie pływającej jest nadużyciem. Nie przyjęto również do wiadomości tłumaczenia, że wykorzystywany jest tylko awaryjnie, a główny napęd platformy tworzą dwa silniki elektryczne.
W obecności kontrolujących odniesiono się też do zarzutów o wątpliwej estetyce obiektu przycumowanego do pomostu. Zapewniano, że pływająca platforma zostanie poddana liftingowi dostosowującemu ją do otoczenia. Padła również deklaracja gotowości właścicieli do pełnej współpracy z Wodami Polskimi, celem ostatecznego uregulowania stanu formalno- prawnego zarówno platformy pływającej, jak i pomostu.
Przypominamy ponownie: pomost wybudowano na podstawie zgłoszenia wodno- prawnego. Ale jeśli cumuje przy nim platforma pływająca wyposażona w silniki napędowe, nie mamy już do czynienia z pomostem, a przystanią. To zdecydowanie zmienia postać rzeczy, bo dla przystani konieczne są odrębne pozwolenia wodno- prawne, w których uwzględnia się również obszar wód jeziora niezbędnych do manewrowania. W świetle Prawa wodnego różnica między pomostem a przystanią jest więc ogromna. A skoro w starostwie toczy się postepowanie o rejestrację platformy jako jednostki pływającej, wynika z tego, że inne zamierzenia mieli właściciele podczas zgłaszania wniosku o remont pomostu. O funkcjach obiektu, który de facto ma pełnić rolę przystani nie było również mowy podczas uzgodnień z Zarządem Zlewni w Stargardzie, ani tym bardziej w RZGW Szczecin.
Ustalamy więc teraz, w jakim zakresie mogło dojść do naruszenia zapisów zawartej umowy. Ostatecznie na podstawie wniosków z przeprowadzonej kontroli zostaną podjęte stosowne decyzje prawno- administracyjne w tej sprawie, o czym poinformujemy w najbliższym czasie.
Zdjęcie: Stowarzyszenie Kobylanka Gminą dla Swoich Mieszkańców.