Zofia Praszczak
Klasa wiolonczeli Jarosława Madejskiego
Dzisiaj żegnamy Artystkę na medal,
Która sportowcem zostałaby niemal,
Bo Zosia – o wielu talentach Dziewczyna,
Nową przygodę swą rozpoczyna.
Ale cofnijmy się lat kilka w przeszłość,
Kiedy muzyka oddaje swą wielkość,
Zosia poznaje jej piękno i czar,
Talent muzyczny – to największy dar.
Z początku gitara Ją oczarowała,
Jej pięknym brzmieniem się wciąż zachwycała,
Subtelne tony, magiczne dźwięki,
Które odsłania sprawny ruch ręki.
Gitara dla Zosi to była uciecha,
Muzyka wołała Ją dawno, z daleka.
Podobnie ze sportem przygody miewała,
Gdy unihokeja wciąż trenowała.
Później siatkówka, kosz, piłka ręczna,
Lecz niestrudzona, na meczach zręczna.
Sport to jest życie! Wciąż powtarzała,
Gdy każdy mecz 3-ciej “B” wygrywała.
No a po meczu, tak dla relaksu,
Pierogi lepiła, by nabrać balansu.
Ruskie się hitem okazywały,
Gdy na talerzu wylądowały.
Wszyscy z zachwytem pałaszowali
I “nową Magdą” Ją ogłaszali!
Lubiła podróże - małe i duże,
Pokonywała je na pełnym luzie.
Z książką w pociągu czy w samochodzie,
Dobry kryminał zawsze był w modzie.
Czas szybciej płynął, treść Ją wciągała,
Mogła tak czytać do samego rana.
I tak mijały beztroskie lata,
I tu się pojawia bohater Tata,
Bo kiedy to w szkole egzamin zdawała,
Dziwne...fortepian sobie wybrała,
Co raczej zwykłą pomyłką było,
Lecz wszystko dobrze się zakończyło,
Tata, Jej inny instrument wskazał
I wiolonczelę Zosi pokazał,
A że instrument to wyjątkowy,
O duszy człowieka - barwie i tonie,
Po bliższym poznaniu – do zakochania
I Zosia wsiąkła w nią bez wahania.
I tak zaczęła się piękna przygoda,
Ze smyczkiem w dłoni - prawdziwa nagroda.
To Zosi pasja i przeznaczenie,
To radość, miłość i piękne brzmienie.
Dziś z wymarzoną swą wiolonczelą,
Żegnasz się dumnie i z wielką nadzieją.
Szkoła muzyczna to już wspomnienie,
Czas teraz spełnić największe marzenie,
Którego przyszłość nie jest daleka,
Trzymaj się dzielnie – Akademia czeka!