Odwilż a susza - retencyjne wyzwanie dla rolnictwa
27.02.2026
Zima zaskoczyła skalą. Po kilku latach łagodnych sezonów pojawiły się silne mrozy i intensywne opady śniegu. Pod koniec lutego nastąpiło gwałtowne ocieplenie i roztopy. Co z tego wynika i czego można się spodziewać? Jak odwilż wpłynie na rolnictwo i co zrobić by susza nie dotknęła gospodarstw rolnych?
Pierwsze epizody śnieżne – sytuacja od listopada do stycznia
Zacznijmy od obserwacji meteorologicznych kończącej się zimy. Już w trzeciej dekadzie listopada pojawiły się rozległe śnieżyce, przynosząc opady, szczególnie na Warmii, Mazurach i Podlasiu. Kolejny większy epizod zimowy miał miejsce w okolicach Bożego Narodzenia i Sylwestra. Mimo to w porównaniu do wielolecia ostatni grudzień zaliczamy do miesięcy ciepłych - i zdecydowanie suchych. Dopiero styczeń przyniósł większe zmiany w postaci mrozów, w wielu regionach pokrywa śnieżna utrzymywała się do połowy stycznia albo nawet do drugiej połowy lutego. Była to dość śnieżna zima, przy czym miesięczne sumy opadów na przeważającym obszarze kraju nie były znaczne - raczej niższe od normy wieloletniej (z wyjątkiem wybrzeża i niektórych mniejszych obszarów). Przy niskim parowaniu daje to na ogół umiarkowany bilans wodny – to jednak wciąż za mało (!), patrząc na to z perspektywy zasobów wodnych, które zimą powinny się uzupełniać, gromadzić na dalsze miesiące.
Znaczenie pokrywy śnieżnej w rolnictwie i bilansie wodnym
Tu warto zwrócić uwagę na pokrywę śnieżną jako trzeci kluczowy w analizie element, obok temperatury i opadów. Śnieg stanowi ważny magazyn wody – jeśli tylko wystąpią warunki do prawidłowego wsiąkania i zasilania gleby. Poza tym warstwa o miąższości powyżej 10 cm działa jak dobra izolacja, chroniąc uprawy przed mrozem, jako że pod grubym śniegiem utrzymuje się stała temperatura. Może jednak także szkodzić, gdyż ciężar śniegu uszkadza rośliny, a przy długim zaleganiu sprzyja rozwojowi chorób grzybowych. Brak tlenu i światła prowadzi do „wyparzenia” roślin i gnicia. Korzystna sytuacja występuje wtedy, gdy gleba była wcześniej zamarznięta, wówczas negatywne procesy są ograniczone i śnieg działa ochronnie.
Gwałtowne ocieplenie i roztopy
Pod koniec lutego nastąpiło gwałtowne ocieplenie. Roztopy spowodowały pojawienie się dużych ilości wody, których gleba nie była w stanie przyjąć, powszechne są zastoiska wodne, lokalnie nastąpiło podwyższenie stanów wód w ciekach i rowach. Zastoiska prowadzą do „duszenia” korzeni, wymakania roślin. Chociaż na kompleksową ocenę warunków po zimie jest jeszcze za wcześnie, możemy w naszej analizie podzielić Polskę na zasadnicze obszary.
Warunki na zachodzie kraju – mało śniegu, dużo mrozu
Po pierwsze: w zachodniej Polsce pokrywa śnieżna była krótkotrwała i przeważnie znikoma – mrozy silnie oddziaływały na glebę, wywołując znaczne wahania jej temperatury, nie tylko w warstwie przypowierzchniowej. Rośliny były narażone na wymarzanie, a także na skutek działania wiatru – wysmalanie. Jednak generalnie na tym obszarze występowały nieco słabsze mrozy. Częściowo przemarznięta gleba utrudniła wsiąkanie, nadal częste są tu zastoiska wody.
Wschód i północ – gruba pokrywa śnieżna i powolne roztopy
Po drugie: w części Polski wschodniej i północnej przez długi czas zalegała gruba pokrywa śnieżna, chroniąc glebę przed mrozem. Na niektórych obszarach jeszcze pod koniec lutego warstwa śniegu miejscami sięgała około 18 cm. Trwają roztopy.
Strefy pośrednie – największe ryzyko dla upraw
Po trzecie: mamy strefy pośrednie, gdzie równocześnie mrozy były silne, a pokrywa śnieżna raczej słaba. Rośliny były więc narażone w znacznym stopniu. W przeciwieństwie do zachodu kraju, tutaj brak jakichkolwiek, nawet chwilowych, dodatnich temperatur całkowicie uniemożliwiał wnikanie wody w grunt.
Aktualna sytuacja glebowa — wilgotna powierzchnia, zmarzlina pod spodem
Mapy wilgotności gleby dostępne w serwisie Agrometeo IMGW pokazują znaczne uwilgotnienie gleby. To samo widzimy na polach, przy czym lokalnie licznie występują zastoiska – nawet w obrębie jednego pola zróżnicowanie warunków może być znaczne. Największe problemy wystąpiły w Polsce centralnej, w rejonie doliny Wisły i Odry, w Wielkopolsce, a także na Śląsku oraz na Warmii. O uwilgotnieniu na przełomie lutego i marca decyduje połączenie zjawiska roztopów z przemarznięciem gleby (miejscami nawet w głębszych warstwach), co uniemożliwia wsiąkanie.
Prognozy na marzec — wysychanie wierzchniej warstwy i trudny start prac polowych
Prognozy nie wskazują znacznych opadów w pierwszej połowie marca, ewentualnie lokalne. Silne mrozy się kończą, jednak będą pojawiać się jeszcze ujemne nocne temperatury, zwłaszcza w północy i wschodzie, spowalniając rozmarzanie gleby. Pokrywa śnieżna, utrzymująca się najdłużej głównie na Mazurach i Suwalszczyźnie, zniknie w ciągu pierwszego tygodnia marca. Przy wysokich temperaturach i dużym usłonecznieniu z pewnością wierzchnie warstwy gleby będą wysychać. Jednak zaraz pod spodem wilgoć utrzyma się jeszcze długo, uniemożliwiając wjazd na pole. Rolnicy zmuszeni będą do oczekiwania na dogodne warunki i do dużej ostrożności.
Potrzeba łączenia danych pogodowych z wiedzą lokalną
Z pewnością najlepszym połączeniem będzie z jednej strony śledzenie sprawdzonych danych i prognoz, takich jak te powszechnie dostępne w serwisach Meteo IMGW oraz Agrometeo IMGW, a z drugiej strony dobra znajomość uwarunkowań lokalnych i cech charakterystycznych danego pola, bo właśnie rolnik będzie najlepiej umiał połączyć te dwa elementy analizy.
Narastający problem suszy w rolnictwie
Susza staje się jednym z najpoważniejszych wyzwań dla polskiego rolnictwa. Zmiany klimatyczne prowadzą do przekształceń w cyklu hydrologicznym: wydłużają się okresy bezopadowe, przerywane coraz częściej przez opady nawalne, które nie zwiększają retencji, a rosnące temperatury potęgują parowanie z gleb i roślin. Już dziś ponad połowa powierzchni Polski znajduje się w strefie wysokiego zagrożenia suszą, a straty w rolnictwie liczone są w miliardach złotych rocznie. Problem pogłębia także uproszczony krajobraz rolniczy – likwidacja zadrzewień śródpolnych, oczek wodnych, miedz oraz zaniedbane systemy melioracyjne projektowane niegdyś głównie do szybkiego odprowadzania wody. Ponieważ rolnictwo zajmuje większość powierzchni zlewni, ma kluczowy wpływ na bilans wodny kraju.
Rola zimy w uzupełnianiu zasobów wodnych
W tradycyjnym polskim klimacie zima pełniła istotną rolę w naturalnej retencji. Pokrywa śnieżna magazynowała opady przez wiele tygodni, a powolne roztopy zasilały wody gruntowe, podnosiły wilgotność gleby przed wiosną i stabilizowały przepływy w rzekach. Śnieg działał jak naturalny „bufor bezpieczeństwa”: ograniczał parowanie, zmniejszał spływ powierzchniowy i zabezpieczał krajobraz przed gwałtownymi wezbraniami. Obecnie jednak zimy są coraz cieplejsze i krótsze, co oznacza mniejszą ilość zalegającego śniegu oraz szybkie odwilże, które powodują ucieczkę wody zamiast jej infiltracji.
Dlaczego nie wolno wjeżdżać na pole podczas odwilży?
W okresie odwilży szczególnie ważne jest unikanie prac polowych ciężkim sprzętem. Rozmarznięta, uwilgotniona gleba traci nośność, a jej ugniatanie prowadzi do niszczenia struktury, powstawania kolein i zasklepienia powierzchni. Skutkuje to spadkiem porowatości, gorszą przepuszczalnością i niższą zdolnością retencyjną. Zamiast zasilać profil glebowy, woda odpływa powierzchniowo, nasilając erozję i ograniczając wiosenną wilgotność gleby. Odczekanie z zabiegami polowymi pozwala na naturalne wsiąkanie roztopów, co poprawia bilans wodny i zmniejsza ryzyko suszy w kolejnych miesiącach.
Rowy melioracyjne – ogromny potencjał retencyjny
Istotnym elementem gospodarowania wodą na terenach rolnych są rowy melioracyjne. W Polsce jest ich około 250 tysięcy kilometrów, co tworzy ogromny potencjał retencyjny. Dawniej ich podstawową funkcją było szybkie odwadnianie pól, jednak obecnie mogą stać się nowoczesnym narzędziem spowalniania odpływu i magazynowania wody. Regulacja przepływu w rowach pozwala dłużej utrzymać wodę w krajobrazie, wspiera infiltrację do gleby, zasilanie wód gruntowych, zwiększa wilgotność gleb i ogranicza erozję. To jedno z najtańszych i najszybszych działań możliwych do wdrożenia przez samych rolników.
Kto odpowiada za utrzymanie rowów melioracyjnych?
W tym kontekście szczególnie ważna jest kwestia utrzymania urządzeń melioracyjnych. Zgodnie z obowiązującymi przepisami, obowiązek ten spoczywa przede wszystkim na właścicielach gruntów, przez które urządzenia przebiegają. Jeśli jednak rowy i urządzenia melioracyjne są objęte działalnością spółki wodnej albo związku spółek wodnych, zadania te przejmuje odpowiednia spółka. Oznacza to, że administratorem rowów melioracyjnych są przede wszystkim ich użytkownicy – najczęściej właściciele działek, na których się one znajdują.
Funkcje rowów i ryzyka wynikające z braku konserwacji
Rowy melioracyjne pełnią wiele kluczowych funkcji: nawadniają uprawy w okresach niedoboru wody, odwadniają grunty przy jej nadmiarze, odprowadzają wodę z dróg gminnych, a także doprowadzają ją na potrzeby różnych użytkowników. Żeby jednak spełniały swoje zadania i nie powodowały szkód, konieczne jest ich regularne utrzymywanie. Brak konserwacji przy obfitych opadach może prowadzić do lokalnych podtopień, zalewania sąsiednich posesji oraz zwiększonego ryzyka powodzi – mimo że systemy melioracyjne mają temu zapobiegać.
Urządzenia piętrzące – proste sposoby na zatrzymanie wody
Kluczową rolę w poprawie retencji krajobrazowej pełnią proste urządzenia piętrzące montowane w rowach. Zastawki umożliwiają regulację poziomu wody, progi piętrzące spowalniają przepływ, a przepusty z regulacją odpływu pozwalają zatrzymywać wodę po opadach i stopniowo ją uwalniać. Uzupełnieniem są elementy nowoczesnej melioracji: drenaż regulowany, systemy piętrzeń utrzymujące wodę jak najbliżej pól oraz nawadnianie podsiąkowe oparte na istniejącej infrastrukturze drenarskiej. Razem tworzą elastyczny system wspierający lokalną retencję.
Wpływ retencji na ekosystemy i bioróżnorodność
Zatrzymywanie wody w rowach wpływa korzystnie także na ekosystemy. Woda infiltruje do gleby, podnosząc poziom wód gruntowych, a wyższa wilgotność sprzyja powstawaniu siedlisk podmokłych. Rozwijają się w nich rośliny wilgociolubne, które przyciągają płazy, ptaki wodne i owady zapylające. Spowolnienie odpływu ogranicza erozję i tworzy lepsze warunki dla bioróżnorodności, a lokalne obniżenia terenu przemieniają się w sezonowe rozlewiska.
Zmiany prawne ułatwiające retencję lokalną
Aby ułatwić rolnikom zatrzymywanie wody, znowelizowano przepisy Prawa wodnego. Piętrzenie i zatrzymywanie wody w rowach melioracyjnych lub obiektach drenarskich nie wymaga już pozwoleń wodnoprawnych ani zgłoszenia, o ile oddziaływanie nie wykracza poza obręb własnej działki lub teren uzgodniony z sąsiadami. Dzięki temu rozwiązania retencyjne można wdrażać szybciej i taniej.
Oszczędzanie wody – drugi filar walki z suszą
Oprócz retencji ważne jest również ograniczanie zużycia wody. Nowoczesne systemy nawadniania – kroplowe, niskociśnieniowe czy podpowierzchniowe – pozwalają znacząco zmniejszyć straty, a dobre praktyki agrotechniczne podnoszą naturalną retencję gleby. Rolnictwo precyzyjne oparte na danych satelitarnych i sensorach umożliwia precyzyjne określanie potrzeb wodnych roślin, co ogranicza zarówno zużycie wody, jak i nawozów.
Zima minęła, wyzwania pozostają
Podsumowując, susza w Polsce będzie coraz częstszym i poważniejszym wyzwaniem. Jej przyczyny wynikają nie tylko z letnich upałów, ale również z tego, że zima coraz rzadziej pełni funkcję naturalnego magazynu wody. W takiej sytuacji kluczowe stają się działania lokalne: zatrzymywanie wody w rowach, modernizacja systemów melioracyjnych, regularne ich utrzymywanie, instalowanie prostych urządzeń piętrzących oraz stosowanie nowoczesnych technologii nawadniania.
Nowe podejście do gospodarowania wodą – oparte na retencji, regulacji odpływu i precyzyjnym zarządzaniu – jest niezbędne, aby zwiększyć odporność polskiego rolnictwa i całego krajobrazu na skutki zmian klimatycznych.