Powrót

Retencja zimą - zamarznięta przyroda a magazynowanie wody

20.01.2026

Zima odgrywa kluczową rolę w bilansie wodnym. To właśnie w tym okresie przyroda „ładuje akumulatory” na wiosnę i lato. Kiedy na powierzchni ziemi leży śnieg i lód, to nie oznacza, że retencja nie jest możliwa. Wręcz przeciwnie, w czasie zimy woda jest magazynowana na wiele różnych sposobów. Jednak coraz częstsze ciepłe i bezśnieżne zimy poważnie zaburzają ten naturalny mechanizm.

zimowy krajobraz RZGW we Wrocławiu

Jak działa naturalna retencja zimą?

W tradycyjnym, chłodnym klimacie zimowym głównym magazynem wody jest pokrywa śnieżna. Śnieg działa jak naturalny rezerwuar – gromadzi wodę przez wiele tygodni, a następnie stopniowo oddaje ją wiosną podczas roztopów. Podczas tego procesu woda powoli wsiąka w glebę, zasilając wody gruntowe, a także napełnia rzeki i jeziora, jednocześnie nie powodując gwałtownych wezbrań. Kluczowym jest tutaj tempo roztopów. Ważne aby proces ten nie był gwałtowny, powodując szybki odpływ wód do rzek powodując zagrożenie powodziowe. Długotrwała pokrywa śnieżna i wolne wiosenne roztopy gwarantują stabilny i efektywny proces infiltracji.

Gdy pada śnieg, woda utrzymuje się w nim w stałej postaci i „czeka” na wiosnę. To bezpieczna forma magazynowania, podczas której nie występuje szybkie parowanie i nagły, gwałtowny spływ powierzchniowy. Zamarznięte rzeki i jeziora również spowalniają obieg wody. Lód ogranicza bowiem parowanie i stabilizuje poziom wód. Pod lodem wciąż płynie woda, ale wolniej, co sprzyja zachowaniu zasobów w krajobrazie.

Należy przy tym zwrócić uwagę, że im bliżej rozpoczynającej się wiosennej wegetacji nastąpią roztopy, tym lepiej. Ponieważ zgromadzona w postaci śniegu woda zostanie skutecznie wykorzystana przez odradzające się rośliny, dzięki czemu możliwym jest uniknięcie wiosennych susz. W przypadku roztopów styczniowych czy lutowych, zgormadzona woda również pozwoli na odbudowanie zasobów wodnych, natomiast jej wpływ na zmniejszenie ryzyka wiosennych susz będzie stosunkowo niższy.

 

Co brak śniegu i wysokie temperatury oznaczają dla bilansu wodnego?

Ciepłe, bezśnieżne zimy zmieniają cały system retencji:

  • opady coraz częściej mają postać deszczu zamiast śniegu,
  • woda szybko spływa do rzek i dalej do morza, zamiast być magazynowana,
  • brakuje wiosennego zasilania z roztopów,
  • gleby i wody podziemne nie są dostatecznie uzupełniane.

Ponadto, wyższe temperatury zimą zwiększają parowanie. Roślinność, która normalnie zimą „odpoczywa”, przy dodatnich temperaturach może wcześniej rozpocząć wegetację i zużywać wodę. A niestabilny klimat może doprowadzić do kolejnych problemów. Mianowicie, rozpoczęty wcześniej okres wegetacji niejednokrotnie przerywany jest występowaniem kilku mroźnych dni w marcu czy kwietniu, kiedy to temperatura znów spada poniżej 0 stopni Celsjusza. Prowadzi to do marnienia roślin, które zdążyły już wzrosnąć. Przez to te, z których produkuje się żywność, zapewniają niewielkie plony, lub też kompletny ich brak.

Bezśnieżna zima może pogłębić suszę wiosną, i dzieje się tak coraz częściej. Bez śniegu, który w naturalny sposób magazynuje wodę, nie ma zapasu, który może być uwalniany na wiosnę. Gdy nadejdą pierwsze ciepłe i suche dni, gleba szybko wysycha, rośliny nie mają zapasu wilgoci, a w rzekach i ciekach odnotowywany jest niski stan wód. Przez to ryzyko suszy rolniczej i hydrologicznej wzrasta już wczesną wiosną. Oznacza to, że wbrew powszechnej opinii, susza nie zaczyna się latem – często jej przyczyna tkwi w zimie, która nie spełniła swojej roli w magazynowaniu wody.

 

Zima jako fundament bezpieczeństwa wodnego

Zimowa retencja to jeden z filarów stabilnego obiegu wody. Śnieg, mróz i powolne roztopy tworzą naturalny system, który przez wieki chronił nas przed skrajnymi zjawiskami pogodowymi, takimi jak susze i powodzie. Z powodu zmiany klimatu w ostatnich latach to się zmienia. Deszcze zastępujące opady śniegu mogą nie są wstanie tak efektywnie odbudować zasobów wodnych po letnich i jesiennych suszach.

Jednak nie wszystko stracone. Wciąż mamy sposoby, które mogą pomóc nam w magazynowaniu wody. Są to zwiększenie retencji krajobrazowej, ochrona mokradeł, lasów i gleb i podejmowanie innych działań, które zatrzymują wodę tam, gdzie spada. W dobie zmieniającego się klimatu i co raz mniej regularnych opadów, należy na każdej płaszczyźnie spowalniać odpływ wód, w tym wód roztopowych, tak aby w jak największym stopniu umożliwić odbudowę zasobów wodnych.

Brak śniegu nie jest jedynie problemem dla tych, którzy tęsknią za białymi Świętami i mroźną zimą z czasów swojego dzieciństwa. Wiemy już, że skutki coraz cieplejszych zim odczuwalne są przez cały rok, nie tylko od grudnia do marca. Dlatego też musimy zadbać o zatrzymywanie wody w krajobrazie już teraz, a nie dopiero, gdy wystąpi susza.

Wideo

{"register":{"columns":[]}}