Odkręcił gaz w bloku i wyprowadził się do hotelu. Odpowie za narażenie mieszkańców na niebezpieczeństwo
26.08.2026
Prokuratura Reginowa w Lubinie w czerwcu 2026 r. skierowała akt oskarżenia wobec 45-letniego Dariusza P., który 27.03.2026 r. na jednym z lubińskich osiedli odkręcił w swoim mieszkaniu w bloku wszystkie cztery zawory kuchenki gazowej i przesłonił otwory wentylacyjne, a następnie opuścił mieszkanie udając się do hotelu. Doprowadził tym do powstania tak wysokiego stężenia gazu w budynku, że groziło to eksplozją, a następnie pożarem i zagrażało życiu i zdrowiu mieszkańców klatki schodowej, jak też mieniu w wielkich rozmiarach.
Sprawca został tymczasowo aresztowany.
Stan faktyczny
Dariusz P. zamieszkiwał po śmierci rodziców w ich mieszkaniu pod numer 13. Mieszkanie otrzymał w spadku. Planował jego sprzedaż i zakup mniejszego lokalu. Zawarł umowę przedwstępną i w dniu 24.03.2026 r. otrzymał zapłatę za lokal. Do dnia 27.03.2026 r. kwotę tę w większości wydał w kasynach online. Na skutek tego poddał się myślom samobójczym. W celu pozbawienia się życia odkręcił cztery zawory kuchenki gazowej licząc, iż gaz go otruje. Dodatkowo w mieszkaniu zasłonił otwory wentylacyjne oraz uszczelnił okna. Opisane działanie spowodowało u Dariusza P. jedynie ból głowy. W związku z tym zrezygnował on z próby samobójczej i wyszedł z budynku. Poszedł do hotelu, gdzie wynajął pokój i tam pozostał. Zawory kuchenki gazowej pozostawił odkręcone. Gaz ulatniał się około 20 godzin. Był wyraźnie wyczuwalny na klatce schodowej. Średnie jego stężenia w mieszkaniu wynosiło 6,16 % i bezpośrednio zagrażało wybuchem, który z mieszanki gazowo – powietrznej o tak dużym stężeniu wyzwoliłby energię równą 90,04 kg trotylu. Siła i skala wybuchu zagrażałaby sąsiednim mieszkaniom i osobom w nich obecnym w owym czasie, a także osobom postronnym – przechodniom, osobom potencjalnie obecnym na klatce schodowej (i samej klatce schodowej) oraz oknom budynków w promieniu ok. 30 m.
Do eksplozji nie doszło dzięki przytomnej reakcji sąsiadów, którzy wyczuwając zapach gazu powiadomili odpowiednie służby, w tym straż pożarną.
Pokrzywdzeni
Pokrzywdzonymi w niniejszej sprawie są sąsiedzi oskarżonego z dwóch mieszkań obok- 4 osoby oraz nieokreślony krąg osób, który znajdowałby się w chwili wybuchu na klatce schodowej lub przed budynkiem bezpośrednio pod strefą wybuchu. Z tego względu pełny i konkretny krąg pokrzywdzonych nie jest możliwy do ustalenia. Obiekt, w którym znajduje się mieszkanie oskarżonego jest wielorodzinnym, pięciokondygnacyjnym kompleksem budynków mieszkalnych o dwóch klatkach schodowych.
Zarzuty
27.03.2026 r. Dariusz P. został zatrzymany. Przedstawiono mu zarzut dokonania przestępstwa sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa zdarzenia, które zagrażało życiu lub zdrowiu wielu osób oraz mieniu w wielkich rozmiarach.
Ww. przesłuchany w charakterze podejrzanego przyznał się do zarzuconego czynu oraz wyjaśnił, iż chciał targnąć się na swoje życie. Zamierzał otruć się wydobywającym się z kuchenki gazem, niemniej z tego pomysłu finalnie zrezygnował.
Ocena prawna wyjaśnień
Zdaniem prokuratora wyjaśnienia oskarżonego zasługują w większości na wiarę, z tym zastrzeżeniem, że wyjście z mieszkania położyło kres zamiarom samobójczym, a wskazanie, że oskarżony chciał do mieszkania później wrócić należy uznać jedynie z linię obrony.
Gdyby nie reakcja innych mieszkańców bloku oraz odpowiednich służb, gaz ten dalej by się ulatniał i niewątpliwie doszłoby do tragicznego w skutkach zdarzenia, do którego wystarczyła najmniejsza iskra elektryczna, jak chociażby wywołana użyciem wspomnianego dzwonka do drzwi. Biegły z zakresu gazownictwa nie miał co do tego żadnych wątpliwości.
Zdaniem powołanych w sprawie biegłych psychiatrów Dariusz P. w chwili czynu był poczytalny.
Zagrożenie karą
Za sprowadzenie ww. zdarzenia - powszechnie niebezpiecznego -mającego postać eksplozji materiałów wybuchowych lub łatwopalnych albo innego gwałtownego wyzwolenia energii - sprawcy grozi kara od 1 roku do lat 10 pozbawienia wolności.
Oskarżony Dariusz P. nie był dotychczas karany. Jest bezdzietnym kawalerem o średnim wykształceniu. Przed aresztowaniem pracował jako ślusarz.
Właściwość sądu
Sprawę rozpozna Sąd Rejonowy w Lubinie.
Liliana Łukasiewicz - rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Legnicy