Powrót

Czy brytyjski wyrok podważa legalność stacji bazowych w Polsce? Sprawdzamy fakty, nie mity

21.01.2026

W ostatnich tygodniach w sieci krąży dokument, który - według jego autorów - ma dowodzić, że proces budowy stacji bazowych telefonii komórkowej (SBTK) jest wadliwy, a w skrajnych interpretacjach wręcz nielegalny. Jako główny argument przywoływany jest wyrok sądu pierwszej instancji w Wielkiej Brytanii, dotyczący planowanej budowy masztu w miejscowości Cheltenham. Dokument ten bywa wykorzystywany przez środowiska sceptyczne wobec rozwoju infrastruktury telekomunikacyjnej w Polsce jako „dowód”, że podobne inwestycje również u nas naruszają prawo i zagrażają zdrowiu publicznemu.

Na zdjęciu ukazane są zrzuty ze strony opisującej wyrok w Anglii oraz z profilu Zbigniewa Gelzoka na Facebooku, który podaje dalej tę informację oraz tytuł analizy Czy brytyjski wyrok podważa legalność stacji bazowych w Polsce?

Autor: Marek Lipski, ekspert z Zakładu Badań Systemów i Urządzeń, Instytut Łączności - PIB


 

Problem w tym, że to rozumowanie opiera się na uproszczeniach, selektywnym doborze faktów i pomijaniu kluczowych różnic systemowych między Polską a Wielką Brytanią.

Co naprawdę wydarzyło się w Cheltenham?

Sprawa dotyczyła planowanej budowy 15-metrowej stacji bazowej w pobliżu kilkupiętrowego budynku mieszkalnego. Sąd pierwszej instancji wskazał, że brytyjska procedura lokalizacyjna może - w określonych okolicznościach - nie zapewniać wystarczającej weryfikacji rzeczywistego rozkładu pól elektromagnetycznych (PEM) w przestrzeni dostępnej dla ludności.

Co istotne, Sąd Najwyższy Wielkiej Brytanii ostatecznie odmówił rozpatrzenia apelacji, nie podzielając argumentów strony skarżącej. Sprawa nie zakończyła się więc podważeniem legalności systemu jako takiego. Mimo to stała się wygodnym punktem odniesienia dla narracji sugerujących istnienie „luki zdrowotnej” w regulacjach dotyczących SBTK.

Główna teza: podobna luka? Tylko pozornie

Na pierwszy rzut oka można odnieść wrażenie, że polski system opiera się - podobnie jak brytyjski - głównie na spełnieniu abstrakcyjnych norm liczbowych PEM. Różnica polega jednak na tym, jak te normy są proceduralnie stosowane.

W Polsce ochrona zdrowia publicznego nie kończy się na deklaracji zgodności projektu z limitami. Jest ona uzupełniona o konkretne, weryfikowalne mechanizmy kontroli, których w procedurze brytyjskiej - analizowanej w sprawie Cheltenham - zabrakło.

Jak działają normy PEM w Polsce?

Dopuszczalne poziomy pola elektromagnetycznego określa rozporządzenie Ministra Zdrowia z 17 grudnia 2019 r. Normy te:

  • mają charakter ogólny i jednoznaczny,
  • opierają się na zaleceniach International Commission on Non-Ionizing Radiation Protection (ICNIRP) i prawie UE,
  • są projektowane dla tzw. ogółu populacji, obejmującego również dzieci, seniorów i kobiet w ciąży,
  • nie indywidualizują ryzyka biologicznego (co jest standardem w każdym systemie regulacyjnym).

Kluczowe pytanie nie brzmi więc: czy normy są „zbyt ogólne”? lecz: czy ich stosowanie jest realnie weryfikowane w konkretnych warunkach lokalnych?

I tu pojawia się zasadnicza różnica

W Polsce proces inwestycyjny obejmuje dwa istotne etapy, które skutecznie domykają potencjalną „lukę systemową”:

  1. Określenie obszaru oddziaływania stacji bazowej już na etapie uzyskiwania pozwolenia na budowę.
  2. Obowiązkowe pomiary PEM przed uruchomieniem instalacji, wykonywane przez niezależne, akredytowane laboratoria (PCA), zgodnie z rozporządzeniem Ministra Klimatu z 17 lutego 2020 r.

Jeżeli pomiary wykażą przekroczenie dopuszczalnych poziomów PEM, instalacja nie może zostać komercyjne uruchomiona. To nie jest deklaracja inwestora, lecz twardy warunek administracyjny. Wyniki wszystkich pomiarów można znaleźć na stronie si2pem.gov.pl – rządowym serwisie, prowadzonym przez Instytut Łączności.

Dlaczego analiza graficzna ma znaczenie?

Uzupełnieniem systemu są graficzne analizy rozkładu PEM (rzuty poziome i pionowe), które:

  • przenoszą ocenę z poziomu abstrakcyjnego na konkretną przestrzeń,
  • pokazują, gdzie dokładnie normy są dotrzymane, a gdzie potencjalnie mogłyby zostać przekroczone,
  • odnoszą się wyłącznie do miejsc faktycznie dostępnych dla ludności,
  • są w pełni zgodne z metodologią ICNIRP i podejściem UE.

To dokładnie ten element, którego zabrakło w brytyjskiej procedurze i który był jednym z głównych punktów sporu w Cheltenham.

Czy to rozwiązanie jest proporcjonalne? Tak

Zastosowanie analiz graficznych oraz obowiązkowych pomiarów ex post:

  • nie wymaga indywidualizacji ryzyka zdrowotnego,
  • nie blokuje inwestycji,
  • nie narusza pewności prawa,
  • jest skalowalne i powtarzalne,
  • zapewnia realną, a nie deklaratywną ochronę zdrowia.

W połączeniu z nadzorem administracyjnym i pomiarami wykonywanymi przez akredytowane jednostki (takie jak Instytut Łączności - PIB) tworzy to system kontroli obejmujący cały cykl życia stacji bazowej - od projektu, przez pozwolenia, po eksploatację.

Wniosek? Spokojnie - jesteśmy bezpieczni

Przypadek Cheltenham nie dowodzi wadliwości polskich procedur. Przeciwnie — pokazuje, dlaczego rozwiązania przyjęte w Polsce nie rodzą ryzyk, które pojawiły się w brytyjskim systemie, dając podstawę do sporu sądowego.

Narracje straszące „nielegalnymi masztami” to nie analiza prawa, lecz demagogia oparta na wyrwanych z kontekstu fragmentach zagranicznych orzeczeń.

 


Projekt finansowany ze środków Ministerstwa Cyfryzacji. Publikacja wyraża jedynie poglądy autora/ów i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Ministerstwa Cyfryzacji.

{"register":{"columns":[]}}