Fabryki AI: Europa dyskutuje, świat buduje. Katowicka debata bez złudzeń
22.04.2026
Podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego 2026 panel „Infrastruktura dla cyfryzacji - fabryki AI” okazał się jedną z tych debat, które wychodzą daleko poza konferencyjną rutynę. Zamiast powtarzanych od miesięcy ogólników o potencjale sztucznej inteligencji, uczestnicy bardzo szybko zeszli na poziom konkretów - pieniędzy, energii, czasu i decyzji, których dziś po prostu brakuje. W efekcie rozmowa stała się nie tyle analizą trendów, co diagnozą sytuacji, w której Polska i Europa znajdują się tu i teraz.
Dyskusję prowadziła Anna Wittenberg – dziennikarka, wicenaczelna portalu zero.pl, która od początku nadała jej wyraźnie rozliczeniowy ton. Przypomniała, że jeszcze rok wcześniej „fabryki AI” funkcjonowały głównie jako hasło - coś pomiędzy strategią a polityczną deklaracją. Dziś jednak, jak podkreśliła, nie chodzi już o zapowiedzi, lecz o efekty: co realnie powstało, gdzie jesteśmy i czy jesteśmy w stanie nadążyć za tempem globalnych zmian.
W panelu udział wzięli: Mikołaj Budzanowski, prezes na Europę Środkowo-Wschodnią InnoEnergy CE; Michał Goszczyński, dyrektor Departamentu Współpracy Międzynarodowej Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego; Wirginia Leszczyńska, CEO DL Invest Group; Marek Magryś, dyrektor Akademickiego Centrum Komputerowego Cyfronet; Michał Pieprzny, partner i Consulting Market Leader for Poland w Deloitte; Wojciech Stramski, prezes zarządu Beyond.pl; Krzysztof Szubert, pełnomocnik dyrektora ds. komercjalizacji i współpracy międzynarodowej Instytutu Łączności - PIB; oraz Michał Ziółkowski, członek zarządu ds. technologii Play.
Projekt za miliardy i zmiana reguł gry
Najbardziej uporządkowany i jednocześnie najbardziej wielowarstwowy obraz sytuacji przedstawił Krzysztof Szubert, odnosząc się do projektu Baltic AI Gigafactory. W jego wypowiedzi wybrzmiało coś więcej niż tylko skala inwestycji - pojawiła się historia projektu, który był już rozpędzony, a następnie został wciągnięty w nowy, znacznie bardziej złożony mechanizm europejski.
W grudniu dosyć zdecydowanie zmieniły się warunki (…) to nam skomplikowało projekt.
To zdanie dobrze oddaje istotę problemu. Mówimy o przedsięwzięciu liczonym w miliardach euro, wymagającym nie tylko ogromnych mocy obliczeniowych, ale także stabilnego zaplecza energetycznego i partnerstwa publiczno-prywatnego. Tymczasem zmiana zasad - przeniesienie kluczowych decyzji na poziom Komisji Europejskiej i EuroHPC - oznaczała konieczność przeorganizowania całej koncepcji. Polska, która była już na zaawansowanym etapie przygotowań, musiała dostosować się do nowej architektury decyzyjnej, a to w praktyce oznaczało opóźnienie.
Europa analizuje, inni budują
To właśnie w tym kontekście wybrzmiał jeden z najbardziej gorzkich, ale też najtrafniejszych komentarzy całego panelu. Marek Magryś, odnosząc się do tempa europejskich działań, nie krył frustracji:
Mamy kwiecień, prawie maj, a nic się nie stało.
W jego wypowiedzi nie chodziło wyłącznie o krytykę instytucji, ale o wskazanie systemowego problemu. Europa - przyzwyczajona do procesów, konsultacji i regulacji - działa w tempie, które coraz mniej przystaje do dynamiki rynku technologicznego. Zestawienie tego z sytuacją w Stanach Zjednoczonych, gdzie w tym samym czasie powstają kolejne obiekty infrastrukturalne, nie było retorycznym zabiegiem, lecz realnym porównaniem dwóch modeli działania.
Rynek nie czeka na decyzje polityczne
Na tym tle szczególnie mocno wybrzmiał głos biznesu. Wojciech Stramski wprowadził do dyskusji coś, czego często w niej brakuje - doświadczenie działania tu i teraz, bez czekania na systemowe rozstrzygnięcia.
Nie możemy czekać (…) inwestujemy w tę infrastrukturę.
Jeszcze ważniejsze było jednak to, co padło chwilę później. Popyt na moc obliczeniową nie tylko się pojawił, ale bardzo szybko przekroczył dostępne zasoby. To całkowicie zmienia perspektywę. Wbrew obawom, które często towarzyszą dużym inwestycjom infrastrukturalnym, problemem nie jest brak klientów, lecz brak zdolności ich obsłużenia.
Dlaczego AI nie wychodzi poza pilotaże
Jednym z najbardziej wartościowych fragmentów panelu było zejście z poziomu wielkich projektów na poziom codziennego funkcjonowania firm. Uczestnicy zwrócili uwagę, że mimo ogromnego zainteresowania sztuczną inteligencją, wiele inicjatyw zatrzymuje się na etapie testów i pilotaży.
Nie widzimy dużych skalowalnych rozwiązań (…) to wyspowe innowacje.
Przyczyny są złożone. Z jednej strony organizacje nie są jeszcze gotowe na głęboką transformację procesów, jakiej wymaga AI. Z drugiej strony pojawia się bardzo przyziemna bariera - koszt.
Koszt tokenów (…) zabija większość case’ów.
To właśnie tutaj infrastruktura przestaje być abstrakcją, a zaczyna być warunkiem realnego wdrożenia technologii.
Nie chodzi o GPU. Chodzi o przyszłość gospodarki
W trzeciej części panelu dyskusja wyraźnie przesunęła się w stronę strategiczną. Padło zdanie, które można uznać za klucz do całej rozmowy:
Gra nie idzie o infrastrukturę (…) gra idzie o nasze IP.
To moment, w którym fabryki AI przestają być celem samym w sobie. Stają się narzędziem do budowy własnej gospodarki technologicznej, opartej na wiedzy, danych i kompetencjach. Bez tego Polska ryzykuje scenariusz, w którym kształci specjalistów dla innych rynków, a następnie kupuje wytworzone przez nich rozwiązania.
Państwo jako klient, nie budowniczy
W tej części dyskusji pojawił się również interesujący kierunek myślenia o roli państwa. Zamiast bezpośredniego finansowania inwestycji, coraz częściej wskazywano na potrzebę budowania stabilnego popytu.
Off-take (…) byłby wystarczający dla modelu finansowego.
To podejście zakłada, że państwo nie musi być głównym inwestorem, ale może odegrać kluczową rolę jako klient, który gwarantuje wykorzystanie infrastruktury i tym samym przyciąga kapitał prywatny.
Najbardziej niewygodna refleksja
Pod koniec panelu dyskusja przybrała zaskakująco autorefleksyjny charakter. Padło zdanie, które wykracza poza temat technologii:
Nie kupujemy polskich rozwiązań (…) inni kupują swoje.
To diagnoza, która dotyczy nie infrastruktury, lecz sposobu funkcjonowania rynku i podejmowania decyzji. Pokazuje, że nawet przy istniejących kompetencjach barierą może być brak zaufania i konsekwencji w budowaniu własnych przewag.
Moment decyzji
Finał panelu był jednoznaczny i pozbawiony złudzeń. Polska znalazła się w punkcie, w którym dalsze odkładanie decyzji zaczyna mieć realne konsekwencje.
Albo wykorzystamy ten moment i staniemy się hubem (…) albo zostaniemy w tyle.
Jednocześnie wyraźnie wybrzmiało, że kończy się model rozwoju oparty na niskich kosztach. To oznacza konieczność przejścia do gospodarki opartej na wiedzy, technologii i własnej wartości dodanej.
Co zostaje po tej debacie
Dyskusja w Katowicach była w istocie rozmową o teraźniejszości, a nie o przyszłości. Sztuczna inteligencja przestaje być innowacją, a staje się infrastrukturą - fundamentem działania nowoczesnej gospodarki.
I właśnie dlatego najważniejsze pytanie nie brzmi już, czy ją zbudujemy.
Brzmi: czy zdążymy zrobić to na własnych warunkach.