Powrót

Gdy GPS kłamie. Jak zakłócenia satelitarnego pozycjonowania coraz mocniej nam przeszkadzają

23.01.2026

Potocznie „GPS” jest używany gdy mówimy o nawigacji satelitarnej, podczas gdy GNSS (Global Navigation Satellite System) to ogólny termin dla wszystkich satelitarnych systemów nawigacyjnych obejmujący zarówno amerykański GPS, europejskie Galileo jak i rosyjski GLONASS oraz chińskie BeiDou. W skrócie: GPS to jeden system, a GNSS to rodzina systemów, jednak zakłócenia dotykają zwykle wszystkie systemy nawigacji satelitarnej jednocześnie. Początkowo problem dotyczył głównie lotnictwa i żeglugi. Z czasem jednak zakłócenia zaczęły „schodzić niżej” - obejmując obszary morskie, lądowe i miejskie. Dziś są odczuwalne nie tylko na wysokości kilku tysięcy metrów, lecz także na poziomie ulicy, parkingu czy szkolnego boiska.

Gdy GPS kłamie. Jak zakłócenia satelitarnego pozycjonowania coraz mocniej nam przeszkadzają

PORADNIK: Nie ufaj ślepo mapie. Czego uczą nas zakłócenia GPS

W północnej i północno-wschodniej Polsce a także na obszarze Morza Bałtyckiego zjawisko zakłóceń systemów nawigacji satelitarnej (GNSS) wyraźnie się nasila. Zakłócenia są celowo wywoływane i stanowią element gry pomiędzy Rosją a wspierającym Ukrainę Zachodem. I choć można pomyśleć, że to działania wycelowane w potencjał wojskowy, nasz i szerzej, NATO – problemy pojawiają się w codziennym życiu. Z dala od wojskowości 

Od konfliktu zbrojnego do smartfona w kieszeni

Przed 2022 rokiem zakłócenia GNSS w Europie miały charakter raczej incydentalny, krótkotrwały, lokalny, trudny do zauważenia poza specjalistycznymi pomiarami. Punktem zwrotnym była rosyjska inwazja na Ukrainę. Wojna elektroniczna, obejmująca zagłuszanie i fałszowanie sygnałów GPS, stała się trwałym elementem współczesnych działań militarnych. 

Co istotne, coraz częściej nie chodzi już o całkowity brak sygnału, lecz o jego fałszowanie (spoofing). Urządzenie „widzi” sygnał, ale błędny - pokazujący inną lokalizację lub inny czas. To najbardziej podstępna forma zakłóceń, bo aplikacje działają „normalnie”, tylko na podstawie fałszywych danych. 

Transport drogowy: gdy system mówi „stop”

Jednym z pierwszych sektorów, które realnie odczuły skutki zakłóceń GNSS, był transport drogowy. Kierowcy ciężarówek zaczęli zgłaszać problemy z tachografami – urządzeniami, które rejestrują czas pracy kierowcy i są podstawą kontroli transportu w całej Unii Europejskiej. 

Tachografy opierają się na sygnale GNSS nie tylko do określania pozycji, ale przede wszystkim do precyzyjnej synchronizacji czasu. Gdy sygnał jest zakłócany lub fałszowany, urządzenie nie jest w stanie poprawnie zapisać danych. W praktyce oznacza to: 

  • blokadę dalszej jazdy, 
  • ryzyko kar administracyjnych, 
  • paraliż przewozów. 

Serwisy tachografów w północnej Polsce notowały wzmożony ruch, szczególnie po nocnych falach zakłóceń. Transport stawał - nie z powodu awarii silników, lecz dlatego, że czas się nie zgadzał

Miasto: hulajnoga, która nagle hamuje

Zakłócenia GNSS coraz mocniej dotykają też mobilność miejską. Systemy wynajmu hulajnóg i rowerów opierają się na tzw. geofencingu - wirtualnych strefach wyznaczanych na podstawie lokalizacji satelitarnej. To one decydują, gdzie można jechać szybciej, gdzie wolniej, a gdzie w ogóle nie wolno. I gdzie można zostawić hulajnogę. 

Gdy sygnał GNSS jest zakłócony: 

  • hulajnoga może „uznać”, że wjechała w strefę zakazu, 
  • automatycznie ogranicza prędkość lub gwałtownie hamuje
  • użytkownik nie rozumie, co się stało, bo fizycznie znajduje się w dozwolonym miejscu. 

Innym problemem jest niemożność zakończenia przejazdu. Aplikacja „widzi” pojazd kilka lub kilkanaście metrów dalej, więc nalicza kolejne minuty i opłaty. Dla użytkownika to irytacja, dla operatora - chaos operacyjny. 

Carsharing: samochód, który „odpływa”

Jeszcze poważniejsze skutki zakłócenia GNSS mają w carsharingu. W 2025 roku media opisywały przypadki, w których aplikacje pokazywały samochody w Trójmieście jako znajdujące się na środku Zatoki Puckiej lub… na terytorium Rosji. 

W praktyce oznaczało to: 

  • brak możliwości otwarcia auta („nie jesteś przy pojeździe”), 
  • niemożność zakończenia wynajmu, 
  • błędne naliczanie opłat. 

Większość samochodów „na minuty” nie ma fizycznych kluczyków. Systemy bezkluczykowe (keyless) opierają się na precyzyjnym czasie i lokalizacji. Gdy GNSS zawodzi, usługa po prostu nie działa. 

Dziecko „zniknęło”, choć jest w szkole

Zakłócenia GNSS wyjątkowo dotkliwie uderzają też w urządzenia osobiste, takie jak smartwatche lokalizacyjne dla dzieci. Rodzice ustawiają w nich tzw. bezpieczne strefy - dom, szkołę, świetlicę. W czasie zakłóceń sygnału zegarek może jednak „przenieść” dziecko w inne miejsce. 

Rodzic otrzymuje alarm, że dziecko opuściło szkołę i znajduje się kilkanaście kilometrów dalej. To nie tylko błąd technologiczny, lecz realny, nieuzasadniony stres, który pokazuje, jak krucha potrafi być cyfrowa pewność. 

Telefon, bank i codzienne usługi

W smartfonach GNSS służy nie tylko do nawigacji. Coraz częściej jest elementem systemów bezpieczeństwa - np. w bankowości mobilnej. Jeśli telefon „myśli”, że użytkownik znajduje się w innym kraju, aplikacja bankowa może zablokować dostęp do konta. 

Zakłócenia lokalizacji potrafią też utrudnić odbiór paczki z paczkomatu czy korzystanie z usług wymagających potwierdzenia miejsca. To drobne niedogodności, które jednak pokazują skalę zależności od jednego sygnału. 

Co dalej? Skala większa niż codzienne kłopoty...

Eksperci podkreślają, że zakłócenia GNSS niosą konsekwencje wykraczające poza komfort użytkowników. Mogą destabilizować: 

  • sieci komórkowe (które wykorzystują GNSS do synchronizacji), 
  • systemy łączności specjalnej, 
  • działania służb ratunkowych i porządkowych. 

Z tego powodu są dziś traktowane jako element zagrożeń cyberbezpieczeństwa i wojny hybrydowej

Przeciwdziałanie zakłóceniom jest bardzo trudne. Dlatego kluczowe staje się monitorowanie i wczesne ostrzeganie. W Polsce działa już system RTGMS, który analizuje sytuację w pasmach GNSS, a w najbliższych latach ma objąć cały kraj. Równolegle Unia Europejska pracuje nad ogólnoeuropejskim systemem monitorowania zakłóceń GNSS. 

Bo dziś GNSS to nie tylko wygoda. To infrastruktura krytyczna, od której zależy transport, łączność, usługi publiczne i bezpieczeństwo obywateli. A gdy ktoś zaczyna ją celowo zakłócać, skutki rozciągają się od geopolityki – aż do miejsca, gdzie boli najbardziej: do codziennego życia zwykłych ludzi. 

Materiały

PORADNIK: Nie ufaj ślepo mapie. Czego uczą nas zakłócenia GPS
PORADNIK​_Nie​_ufaj​_ślepo​_mapie​_Czego​_uczą​_nas​_zakłócenia​_GPS.pdf 0.74MB
{"register":{"columns":[]}}