Maszt „bez dyskusji”? Nie. O co naprawdę chodzi w nowelizacji Prawa budowlanego
28.01.2026
Po Limanowej krąży widmo - nie komunizmu, lecz dwunastometrowego masztu telekomunikacyjnego. Widmo to, jak przystało na fantazję, ma jedną cechę stałą: rośnie do rozmiarów mitu, zanim ktokolwiek sprawdzi, co naprawdę jest w przepisach. I właśnie w tej konwencji napisany jest artykuł z Limanowa.in - jako głos trybuna ludowego, który w imię „zwykłych ludzi” opowiada historię o „związanych rękach” i „braku dyskusji”, bo strach sprzedaje się lepiej niż spokojne wyjaśnienie. Tymczasem warto zacząć od rzeczy podstawowej - odróżnić retorykę strachu od realnego sensu nowelizacji.
Tekst opublikowany na portalu Limanowa.in sugeruje, że nowelizacja Prawa budowlanego otwiera furtkę do stawiania masztów telekomunikacyjnych „tuż za płotem”, do 12 metrów wysokości i „bez dyskusji”. To hasło brzmi groźnie, ale z prawnego punktu widzenia jest przede wszystkim skrótem myślowym, który zaciemnia rzeczywisty sens zmian.
Nowelizacja Prawa budowlanego, która weszła w życie w styczniu 2026 roku, nie wprowadza żadnych nowych ułatwień inwestycyjnych w znaczeniu materialnym. Nie zmienia standardów technicznych, nie znosi norm środowiskowych, nie odbiera obywatelom ochrony prawnej. Jej istotą jest doprecyzowanie, a nie liberalizacja przepisów - uporządkowanie tego, co przez lata funkcjonowało w praktyce w sposób niejednoznaczny i często rozbieżny interpretacyjnie.
Co naprawdę zmienia nowelizacja?
Prawo budowlane od dawna opiera się na trzech trybach realizacji inwestycji:
- bez formalności (dla drobnych robót),
- na zgłoszenie (dla inwestycji o ograniczonej skali),
- na pozwolenie na budowę (dla obiektów większych lub silniej oddziałujących).
Nowelizacja nie wprowadza nowych trybów. Po prostu jasno wskazuje, które instalacje telekomunikacyjne do którego trybu należą. I właśnie tu leży sedno sprawy - przez lata identyczne instalacje w jednej gminie były realizowane na zgłoszenie, a w innej wymagały pozwolenia na budowę. Nie dlatego, że różniły się technicznie, ale dlatego, że różnie je interpretowano.
W najnowszej nowelizacji ustawodawca postanowił ten spór przeciąć.
„Do 12 metrów bez dyskusji” - czyli jak powstaje mit
Najmocniejszym hasłem artykułu z portalu Limanowa.in jest stwierdzenie, że nowe prawo pozwala na realizację masztów do 12 metrów „bez dyskusji”. Sęk w tym, że prawo budowlane nie działa w kategoriach publicystycznych sloganów. To sformułowanie jest nośne, ale jednocześnie jest skrótem, który prowadzi na manowce. Po pierwsze, mowa jest o określonych pracach i określonych trybach prawa budowlanego - to nie jest „licencja na budowę czegokolwiek, gdziekolwiek, na każdej działce”. Po drugie, samo uzasadnienie podkreśla, że doprecyzowanie ma dotyczyć właśnie instalacji radiokomunikacyjnych (w tym stacji bazowych) w tych progach, aby uciąć wątpliwości, czy mieszczą się w pojęciu „instalowania” na istniejących obiektach. To korekta techniczna i systemowa, a nie manifest przeciwko sąsiedztwu.
Tryb zgłoszenia nie oznacza braku kontroli. Każde zgłoszenie trafia do organu administracji architektoniczno-budowlanej. Urząd ma prawo wnieść sprzeciw, jeśli inwestycja narusza przepisy, wykracza poza dopuszczalny zakres albo oddziałuje na otoczenie w sposób wymagający pozwolenia na budowę. Tzw. milcząca zgoda nie jest automatem - to mechanizm, który funkcjonuje w polskim prawie od lat i dotyczy tysięcy inwestycji, od przyłączy po instalacje techniczne. Krótko mówiąc - zgłoszenie to uproszczona procedura, a nie brak procedury.
W artykule pojawia się również sugestia, że uproszczenie procedur budowlanych oznacza mniejszą kontrolę nad bezpieczeństwem. To mieszanie dwóch porządków prawnych. Kwestie pól elektromagnetycznych nie są regulowane przez Prawo budowlane, lecz przede wszystkim przez Prawo ochrony środowiska i właściwe przepisy wykonawcze. To tam określone są dopuszczalne poziomy PEM, obowiązki pomiarowe i nadzorcze. Nowelizacja nie zmienia tych zasad ani ich nie osłabia. Po prostu nie udaje, że procedura budowlana jest narzędziem do rozstrzygania wszystkiego.
Czy sąsiedzi stracili głos?
Nie. I to jest jeden z najbardziej mylących elementów całej narracji. Status strony w postępowaniu administracyjnym nigdy nie zależał wyłącznie od faktu bycia sąsiadem. Zawsze decydował interes prawny. Ta zasada nie zmieniła się ani o jotę. Jeżeli inwestycja realnie oddziałuje na nieruchomości sąsiednie, narusza przepisy techniczne lub środowiskowe albo powinna być realizowana na podstawie pozwolenia na budowę - procedura administracyjna uruchamia się w pełnym zakresie, wraz z prawem do odwołań i kontroli sądowej. Nowelizacja nie zamyka tej drogi.
Kontener, maszt i zdrowy rozsądek
Osobnym elementem tekstu na portalu limanowa.in jest kontrast: „maszt na trawniku - nie, ale kontener telekomunikacyjny - tak”. Autor gra tu emocją: duży, blaszany kontener - ma brzmieć jak obejście logiki i zdrowego rozsądku. Tymczasem kontenery techniczne są standardowym elementem infrastruktury i często pełnią funkcję rozbudowanej szafy telekomunikacyjnej. Nawet przy zgłoszeniu inwestor musi posiadać projekt, zapewnić nadzór, wykonać inwentaryzację geodezyjną i zgłosić zakończenie robót. To nie jest stawianie obiektu „z dnia na dzień i bez śladu”. Innymi słowy - nawet tam, gdzie ustawodawca upraszcza ścieżkę, nie tworzy „wolnej amerykanki”, tylko przestawia ciężar wymagań na inne, typowe instrumenty procesu budowlanego.
Miasto bez sieci to miasto bez bezpieczeństwa
Najbardziej pomijanym wątkiem w artykule są realia życia w miastach i miasteczkach. W warunkach zurbanizowanych - szczególnie tam, gdzie zabudowa jest gęsta, granice nieruchomości stykają się, a nawet budynki mają ściany w granicy - oczywiste jest, że infrastrukturę umieszcza się na budynkach. Sieć dogęszcza się tam, gdzie są ludzie i potrzebne są usługi - przy rynku, przy szkołach, przy urzędach, w dzielnicach mieszkalnych. Alternatywa „postawcie to daleko, najlepiej poza miastem” bywa równie nieakceptowalna dla innych mieszkańców (bo maszt „na wzgórzu” też jest i „widać go i przeszkadza”), a w praktyce często nie rozwiązuje problemu jakości i pojemności sieci w centrum. To nie jest kwestia widzimisię operatorów, tylko geometrii terenu, fizyki zasięgu i rosnących potrzeb usług publicznych.
I tu dochodzimy do rzeczy szczególnie istotnej dla Limanowej. Mieszkańcy tego miasta również chcą - i mają do tego pełne prawo - korzystać z usług komunikacji elektronicznej. Nie tylko telefony i Netflix. Także bankomaty, terminale płatnicze, monitoring, systemy alarmowe, nawigacja, odczyty liczników, e-usługi, systemy bezpieczeństwa, infrastruktura miejska, itd. Również prozaiczne urządzenia w przestrzeni publicznej, jak choćby parkomaty przy rynku. A przede wszystkim - łączność w sytuacjach krytycznych. Nie można w 2026 roku „wrócić do epoki dyliżansów i sygnałów dymnych”. Nawet jadąc na wycieczkę do skansenu chcemy mieć możliwość wezwania karetki, zgłoszenia pożaru, zawiadomienia służb o wypadku. Łączność stała się elementem bezpieczeństwa - na równych prawach jak dojazd, woda czy prąd.
Warto też pamiętać, że Limanowa ma w swojej historii mocny wątek nowoczesności gospodarczej - rozwój przemysłowy przełomu XIX i XX wieku, w tym epizod rafineryjny w Sowlinach i związane z nim zaplecze przemysłowe, a także tradycję lokalnych zakładów (w tym browarnictwa i przemysłu drzewnego) opisywaną w materiałach lokalnych instytucji. Ta tradycja nie nakazuje miastu zastygnąć, tylko tworzyć warunki umożliwiające rozwój. A dziś rozwój oznacza uczestnictwo w gospodarce informacyjnej, której fundamentem jest telekomunikacja: nowoczesne sieci, dostępność usług oraz infrastruktura, która musi gdzieś fizycznie istnieć.
Mniej strachu, więcej faktów
Nowelizacja Prawa budowlanego nie odbiera głosu mieszkańcom i nie znosi kontroli państwa, za to porządkuje przepisy, które przez lata były źródłem sporów i niepewności. Zamiast interpretacyjnej ruletki wprowadza jasne zasady, co - wbrew chwytliwym nagłówkom - zwykle działa na korzyść wszystkich: administracji, inwestorów i mieszkańców. Bo zasięg, podobnie jak bezpieczeństwo, nie bierze się z emocji i clickbaitów, tylko z rozsądnych, jasno zapisanych reguł.
Autorzy: mgr inż. Marek Lipski (Instytut Łączności - PIB), r. pr. Roberto Romański (Ministerstwo Cyfryzacji)