Artystyczna wyprawa

17.04.2026 - Artystyczna wyprawa do serca Krakowa

Nasi uczniowie po raz siódmy brali udział w "Artystycznej wyprawie do serca Krakowa". Wędrując po mieście zgodnie z trasą zaznaczoną na mapie, odwiedzili: Instytut Muzykologii (spotkanie z prof. UJ dr hab. Jakubem Kubieńcem), Filharmonię Krakowską (W.A.Mozarta "Koncert na 2 fortepiany i orkiestrę" Es-dur, "Msza koronacyjna" C-dur) oraz Resonance Harps Poland (ślad rodziny... Ogińskich  - szczegóły w kronice). 
Z uczniami była p. Agnieszka Michaldo.

Kronika „Artystycznej wyprawy do serca Krakowa” 17 kwietnia 2026

8:50 w pociągu spotkaliśmy panią, która wspomniała, że jest absolwentką naszej szkoły i grała na fortepianie w latach, gdy dyrektorem szkoły muzycznej był p. Emilian Pardus;

10:00 w Instytucie Muzykologii pan profesor Jakub Kubieniec przywitał nas bardzo serdecznie; przedstawiliśmy się jemu: z imienia i instrumentu, na którym gramy; pan pokazał nam małą prezentację ze zdjęciami i nagraniami, grał na pasterskich fujarkach  i śpiewał ze znaków, które nazywamy neumami; my również próbowaliśmy czytać po łacinie i śpiewać ze starych zapisów; dowiedzieliśmy się jak od IX w. powstawała i rozwijała się notacja muzyczna, czyli nasze nuty, linie i klucze;

11:40 idąc plantami słyszeliśmy dźwięki instrumentów z okien Akademii Muzycznej;

12:00 w filharmonii siedzieliśmy w 19. rzędzie, na podwyższeniu; jeden fortepian miał otwartą klapę, a drugi nie miał jej wcale; na bis pianiści zagrali krótkie wariacje, ale już bez orkiestry; po koncercie, gdy robiliśmy zdjęcie przed sceną, niespodziewanie podszedł do nas … pan dyrygent; od razu zapytaliśmy go: „skąd się wzięły koncerty?”, a on opowiedział nam o tym krótką historię; 

14:00 w pracowni naprawy harf dowiedzieliśmy się, że krewny patrona naszej szkoły, książę Michał Kazimierz Ogiński, był m.in. wirtuozem harfy i wraz ze swoim znajomym - Karolem Grollem, wynaleźli pod koniec XVIIIw. system dwustopniowego przestrajania strun harfy za pomocą siedmiu pedałów; po śmierci księcia, ten drugi Polak opatentował to nowoczesne rozwiązanie w Anglii w roku 1807, a w 1808 r. sprzedał patent za dużą kwotę Sebastianowi Erardowi ( rozwiązanie znane jest pod nazwa „patent Erarda”); na koniec mogliśmy popróbować gry na wszystkich harfach, jakie znajdowały się w pracowni. To było wielkie przeżycie!
 

Wywiad z „Artystycznej wyprawy do serca Krakowa” 17 kwietnia 2026

Bartek: - Panie profesorze, czym Pan się tutaj zajmuje?

Jakub Kubieniec: - Moja praca polega – mówiąc w skrócie - na badaniu nut.

B. - A czy po zbadaniu nut, Pan je leczy i potem czują się one lepiej?

J.K. – Nie. (śmiech) Nuty „czują się” zawsze tak samo. Raczej ja, jeśli za długo nad nimi siedzę, mogę czuć się gorzej. Ale na szczęście na świecie jest muzyka, która potrafi łagodzić różne dolegliwości.

B. – Czy tutaj, na Muzykologii, uczy się gry na jakiś instrumentach?

J.K. – Nie, nie uczymy tu grać, jak ma to miejsce w waszej szkole.

B. – Jak można zajmować się muzyką, nie grając?

J.K. – Tak jak w piłce nożnej: nie każdy jest zawodnikiem, ale każdy jest jakoś potrzebny w klubie sportowym.

B. – Jaka była pierwsza piosenka na świecie?

J.K. – Nie znam odpowiedzi na to pytanie; nie ma źródeł historycznych, które by o tym mówiły. 

p. Agnieszka: - Rozważam to pytanie i … sądzę, że musiała to być kołysanka. Mam taką myśl: w pradawnych czasach jakaś kobieta zaśpiewała swojemu dziecku, żeby spokojnie usnęło i to była pierwsza piosenka na świecie. 

J.K. – Możliwe, że tak było…

B. - Skąd się wzięły instrumenty na świecie?

J.K. – Instrumenty wzięły się z potrzeby człowieka (podobnie jak np. rysunki naskalne). Nie były ludziom potrzebne do przeżycia (nie dawały pożywienia, ani ciepła, nie broniły przed wrogimi plemionami), ale ich dźwięk dawał radość i poczucie wspólnoty. Ludzie nie tylko robili instrumenty i na nich grali, ale też je zdobili – i to właśnie jest kultura.

B. – Jak wyglądała pierwsza gitara?

J.K. – Początków współczesnej gitary trzeba szukać w Hiszpanii, ona jest kolebką tego instrumentu. Gitara miała pierwotnie struny z jelit zwierzęcych, była mniejsza, a zatem i cichsza. 

B. – Kiedy powstały nuty?

J.K. – Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie, bo wymyślono je w jednym miejscu, potem zapomniano i znów wymyślono na nowo w innym. Tak ciekawe rzeczy jak notacja muzyczna powstają w miejscach, gdzie jest wielu ludzi mądrych, myślących, zainteresowanych światem.
Starożytni Grecy do zapisywania melodii wykorzystywali pierwotnie nazwy strun liry. Później dźwiękom nadali nazwy literowe według greckiego alfabetu; zapisywano te literki nad tekstem pieśni. Ten sposób notacji zaniknął, bo na świecie były zawirowania tj. wojny, choroby, przemieszczanie się ludów. 
W średniowiecznej Europie (Italia) używano znaków nad tekstem, które w uproszczony sposób „malowały” przebieg melodii. Były to tzw. neumy. Potem dodano kolorowe linie, czerwona np. oznaczała dźwięk „F”, a żółta – „C” położone o kwintę wyżej. W tej wczesnej formie neumy pokazywały wysokość dźwięków, ale długości - niestety - nie. Z tego też czasu pochodzą znane nam dzisiaj nazwy solmizacyjne nut.
 Klucze wykształciły się z liter, które były pisane przed linią i określały jej wysokość; np. klucz wiolinowy jest przekształconą literą „G”, a klucz basowy przekształcona literą „F”.
Późniejszy rozwój notacji muzycznej związany był z dworem króla Franków Peppina Małego oraz jego syna Karola Wielkiego. Na rozkaz króla jego ludzie mieli się nauczyć wielu, wielu godzin śpiewów pochodzących z Italii i - żeby łatwiej było odtwarzać  je z pamięci - udoskonalili zapis. „Potrzeba jest matką wynalazków” – jak mówi przysłowie.

Grupa dzieci i dyrygent na scenie sali koncertowej z organami w tle

 

{"register":{"columns":[]}}