Powrót

Lekcja z 17 września 1939 roku nie pójdzie na marne

17.09.2026

Premier Donald Tusk

87 lat temu, 17 września 1939 roku, o świcie, gdy polscy żołnierze od dwóch tygodni bronili Ojczyzny przed niemieckim najeźdźcą, ze wschodu uderzyła Armia Czerwona. Stalin zadał nam cios w plecy. Łamiąc pakt o nieagresji. 

Totalitaryzmy podzieliły między sobą wolny kraj, naszą Ojczyznę.

Pamiętamy obrońców Grodna, Lwowa, żołnierzy Korpusu Ochrony Pogranicza, harcerzy, partyzantów i cywilów, którzy stanęli naprzeciw przeważającej siły. Pamiętamy ofiary Katynia, Miednoje i Charkowa. Pamiętamy setki tysięcy rodzin wywiezionych na Syberię, dzieci, które nigdy nie zobaczyły swoich ojców, i matki, które do końca życia czekały na wieść, jakąkolwiek, o swoich bliskich. 

Jako historyk doskonale wiem, że metody rosyjskich działań od stuleci pozostają bez zmian: napaść na sąsiadów pod pretekstem wyzwolenia.

W dniu takim jak ten, wolałbym mówić tylko o bohaterskich czynach zapisanych na kartach historii. Niestety, eskalująca agresja ze strony Rosji nie pozwala mi na to. Historia jak wiemy, się nie powtarza, ale się rymuje i te rymy historii musimy dzisiaj odczytywać z należytą powagą. W niedzielę w Dorohusku zawyły syreny, a szyby drżały od wybuchów w oknach. Kilkaset metrów od przejścia granicznego z Polską rosyjski dron uderzył w stację benzynową. Inny trafił w lokomotywę ukraińskiego pociągu dwa kilometry od naszej granicy. Noc wcześniej rosyjskie drony uszkodziły fabrykę polskiej firmy na Ukrainie. W lipcu uzbrojona rosyjska rakieta spadła w pole na Lubelszczyźnie. To nie były przypadki. 

Dziś mówię z całą mocą - Nie damy się zastraszyć. Rosja wcale nie musi przekraczać naszej granicy. Ona już prowadzi z nami wojnę hybrydową, za pomocą dronów, aktów sabotażu i dezinformacji w internecie. Od naszych sojuszników wiemy, że najbliższe miesiące mogą przynieść kolejne prowokacje. Nie boimy się. Nie jesteśmy też naiwni.

Jestem z Gdańska. W maju 1939 roku pewien francuski polityk, przyszły nazistowski kolaborant, pytał na łamach francuskiej prasy: po co umierać za Gdańsk? Kilka miesięcy później umierała cała Europa. Tym, którzy dziś mówią, że to nie nasza wojna, przypominam tę lekcję historii.

W 1939 roku sojuszników mieliśmy właściwie tylko na papierze. Zostaliśmy sami. Dziś jesteśmy w NATO i w Unii Europejskiej. Wydajemy na obronę prawie 5 % PKB. To niemal dwa razy więcej niż Niemcy i ponad dwa razy więcej niż Francja. Budujemy jedną z najsilniejszych armii w Europie. Z unijnego programu SAFE pozyskaliśmy 44 miliardy euro, najwięcej ze wszystkich państw Unii, a polskie granice są dzisiaj najlepiej strzeżonymi granicami na całym kontynencie. Europa, która w 1939 roku nie chciała umierać za Gdańsk, dziś finansuje polskie zbrojenia.

Jesteśmy świadomi, że nawet największa armia nie wystarczy, jeśli naród nie będzie gotowy. Dlatego zwracam się do wszystkich, którzy z niepokojem patrzą w przyszłość: Nie szukamy wojny, ale jeśli ktokolwiek odważy się nas zaatakować, spotka się ze stanowczą odpowiedzią naszą i naszych sojuszników.

Niech żyje wolna i bezpieczna Rzeczpospolita!

Donald Tusk

Prezes Rady Ministrów

Wideo

{"register":{"columns":[]}}