W celu świadczenia usług na najwyższym poziomie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z naszej witryny oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu. W każdym momencie można dokonać zmiany ustawień Państwa przeglądarki. Zobacz politykę cookies.
Powrót

Bez edukacji nie ma innowacji

29.05.2023

Karaczany madagaskarskie dały z siebie wszystko, podobnie jak ich opiekunowie. Przyznajcie, że także uskrzydlone karaczany brazylijskie uczciwie zapracowały na pyszną marchewkę: żaden z nich nie odleciał, choć piękna pogoda aż kusiła. Czajnik bez jednego gwizdu przekraczał swoje granice, angażując się w ekscytujące eksperymenty. Garnek puchł z dumy po pokrywkę, zadziwiając wszystkich w rękach chemika magika. Sprytne robociki rozegrały mecz życia, więc nie miejcie im za złe, że zabrakło im sił na spacer po stacji kosmicznej. Siły dzieci, przeciwnie, do końca pozostały niespożyte. Również nie miejcie im tego za złe.

piknik_naukowy

power

To wszystko i jeszcze więcej działo się na stoisku Narodowego Centrum Badań i Rozwoju podczas 26. Pikniku Naukowego Polskiego Radia i Centrum Nauki Kopernik. Dziękujemy wszystkim, z którymi mieliśmy szczęście się spotkać, i do zobaczenia za rok!

Narodowe Centrum Badań i Rozwoju na co dzień wspiera wynalazki, które powstają dzięki współpracy naukowców i przedsiębiorców. Są wśród nich nowatorskie produkty i usługi z różnych dziedzin: zdrowia, biotechnologii, rolnictwa, przemysłu, transportu, energetyki, ochrony środowiska i wielu innych. Ale drugi filar naszej działalności to edukacja. Powiedzmy sobie szczerze: bez edukacji nie ma innowacji.

Dlatego inwestujemy środki z Funduszy Europejskich – zwłaszcza w ramach programów Wiedza Edukacja Rozwój i Fundusze Europejskie dla Rozwoju Społecznego – w podnoszenie wiedzy i kompetencji osób w różnym wieku: dzieci, młodzieży, studentów, doktorantów, kadry akademickiej, osób pracujących w różnych zawodach oraz seniorów.

Cieszymy się, że podczas Pikniku Naukowego tak wiele osób mogło zobaczyć efekty pracy naszych beneficjentów – Uniwersytetu Wrocławskiego oraz Akademii Humanitas z Sosnowca, których przedstawiciele z ogromnym talentem i zaangażowaniem dzielili się swoją wiedzą.

Dyrektor NCBR jako jeden z pierwszych osobiście testował wszystkie atrakcje. – Trzeba pokazywać już najmłodszym, oczywiście na ich poziomie, na czym polega innowacyjność. Udział w eksperymentach to najlepsza droga – w ten sposób dzieci poznają świat – podkreślił dr Jacek Orzeł.

„Ja wam po prostu pootwieram głowy i naleję do nich oleju”

Liczymy na to, że dziewczynki i chłopcy, którzy odwiedzili nasze stoisko, sami w przyszłości zostaną innowatorami i rozsławią Polskę na świecie tak jak Mikołaj Kopernik, Maria Skłodowska-Curie czy Ignacy Łukasiewicz. Kto wie, może ktoś z nich powie: „Złapałem bakcyla naukowego, kiedy na PGE Narodowym poznałem zwyczaje karaczanów madagaskarskich i jednego z nich pogłaskałem”.

Oczywiście to droga długa i wymagająca poświęceń (także od rodziców przyszłych wynalazców). – Ignasiu, głaskałeś przed chwilą karaczanka? To nie wsadzaj mi teraz rączek do buzi! – prosił pewien ojciec przy wyjściu z naszego namiotu.

Pewnie jesteście ciekawi, o co chodzi z tymi karaczanami.

Za ich sukcesem na Pikniku Naukowym stoją dr Józef Krawczyk, prof. UWr z Wydziału Nauk Biologicznych Uniwersytetu Wrocławskiego oraz dr Grzegorz Skórzewski z Muzeum Przyrodniczego działającego przy tej uczelni, którzy przywieźli gromadkę tych ciekawych owadów do Warszawy. Wraz z torebką marchewki, żeby nie opadły z sił.

„Nie będę was uczył ani tabliczki mnożenia, ani gramatyki, ani kaligrafii, ani tych wszystkich nauk,  które są zazwyczaj wykładane w szkołach. Ja wam po prostu pootwieram głowy i naleję do nich oleju” – wykładał Pan Kleks uczniom swojej Akademii.

Podobna filozofia przyświeca prof. Krawczykowi. – Mamy oczywiście plansze, warto sobie poczytać, ale na planszy nie ma emocji. Dlatego nic nie zastąpi żywych okazów. Co ja mam dzieciom opowiadać, ile one mają odnóży – kiedy dzieci patrzą na karaczana, same mnie o tym informują. I na pewno to zapamiętają – tłumaczył.

Eleganckie czarnobrązowe pancerzyki przyciągały uwagę naszych gości. Z kącika biologicznego raz po raz dochodziły instrukcje:

„Najpierw niech cię powącha, czułkami podotyka, widzisz, jak przyjemnie? Jak już cię pozna, to zostaniecie przyjaciółmi, on będzie cię wyczuwał. Na tego uważaj, to karaczan brazylijski i ma skrzydła – a nie chcemy, żeby dziś latał, prawda?”.

Albo słowa zachęty:

„Mówię ci, one są lepsze od chomików. A tu mamy parkę, chłopaka i dziewczynę. Powiedz mi, czym one się różnią. No, to właśnie jest samica, na razie jeszcze mała, bo dorastają do 8 cm. One są przecudne. Kiedy linieją, można godzinami się w nie wpatrywać. Wiesz, na czym polega linienie? O, a ten przewrócił się na plecy. Pewnie jest już trochę zmęczony i udaje, że nie żyje. Zobaczysz, zaraz się odwróci”. Pani karaczan rzeczywiście jak na komendę przekręciła się na grzbiet.

Po takich rozmowach nasi goście znali cykl życia karaczanów, rzędu owadów z przeobrażeniem niezupełnym, który liczy około 4600 gatunków. Potrafili wymienić ich zwyczaje i środowisko bytowania. Doceniamy, że wszystkożerne karaczany – oczywiście z przerwami na posiłki – współpracowały z naukowcami przez cały dzień, choć z natury prowadzą ukryty, przeważnie nocny tryb życia.

Sztuka chemika i mecz robotów

Także kącik chemiczny w sobotę tętnił życiem. To dowód na to, że z dziećmi można rozmawiać w sposób naukowy, a zarazem prosty i zrozumiały dla nich. Mgr Łukasz Adam z Akademii Humanitas bez wątpienia ma ten dar!

–  Co my tu mamy? Gaz. Moi drodzy, może troszkę zadymić. To ciekły azot. Ale spokojnie. Zaraz będziemy łapać, będziemy wybuchać. Potrzebuję balonik. Uwaga, uwaga, uwaga,  ktoś mi zabrał okulary! – wołał.

Eksperymentom nie było końca. W ruch szły róże, sok z czerwonej kapusty, menzurki, czajnik, przydał się i garnek. W kulminacyjnych momentach z ust wydobywał się dym, a na dłoniach płonął ogień, choć nie parzył.

Przy stoliku obok rozgrywał się mecz interaktywnych robotów. W jednej z odsłon zawodnikami kierowała dziewczynka w tiulowej sukience i chłopiec w koszulce z napisem „Duma dziadka”.

–  Kręć szarym i patrz, co twój szary robot robi. Zobacz, tam jest piłka, niech ją poda do żółtego – dopingowali rodzice.

– Te roboty są w Polsce cztery miesiące. Dziś pan Sławek Dróżdż zatrudnił je do tego, żeby grały w piłkę, ale możliwości są ogromne. Można je wykorzystywać do pracy z dziećmi, np. do terapii ręki, rozwijania grafomotoryki. Roboty mają też specjalne nakładki z oprogramowaniem, które uczy rozpoznawać i interpretować emocje, z czym dziś wiele dzieci ma problem. Sprawdzą się i w przedszkolu, i w szkole średniej – do programowania w Pythonie. Zastosowań jest dużo, w zależności od tego, co chcemy osiągnąć. Uczelni pozwala to prowadzić badania, opracowywać programy nauczania i po prostu wyjść do ludzi. W ten sposób realizujemy naszą „trzecią misję”, poprzez którą docieramy z ofertą edukacyjną do odbiorców spoza środowiska akademickiego – powiedziała nam Izabela Rusin, dyrektor Biura Zarządzania Akademii Humanitas.

Nasi goście chętnie uczestniczyli też w symulacjach naukowych, odbywając spacer po kosmicznej stacji badawczej w goglach VR. Po takiej dawce wiedzy rozwiązanie quizu na temat odkryć naukowych to była pestka.

Masz dobre wspomnienia z Pikniku Naukowego? Dowiedz się więcej o projektach, które zrealizowali nasi beneficjenci ze wsparciem Funduszy Europejskich w ramach Programu Wiedza Edukacja Rozwój:

  • „Od genu do ekosystemu” – innowacyjny program rozwoju kompetencji kluczowych w edukacji biologicznej dla uczniów szkół podstawowych
  • Młody da Vinci – innowacyjne zajęcia dla dzieci i młodzieży 

Sprawdź także aktualne nabory w ramach programu Fundusze Europejskie dla Rozwoju Społecznego, adresowane do uczelni i jednostek naukowych:

Zdjęcia (8)

{"register":{"columns":[]}}