Nie „czy” ale „jak się bronić?”
21.04.2016
Decyzje o konieczności wzmocnienia wschodniej flanki NATO zapadły na szczycie w Newport i podczas spotkań przedstawicieli Sojuszu, które po nim nastąpiły. Podjęto już istotne zobowiązania co do tzw. wysuniętej obecności wojskowej na wschodnich rubieżach państw członkowskich. Problemem nie jest więc to, czy potrzebna jest tam obecność wojsk sojuszniczych.
Dyskusje przed szczytem w Warszawie prowadzone na łamach i stronach internetowych think-tanków specjalizujących się w wojskowości skupiają się przede wszystkim na tym, jak owa obecność powinna wyglądać. Jako przykład ujęcia problemu w takiej właśnie formule może służyć artykuł „What the NATO ‘enhanced’ force on the eastern border should look like” opublikowany w „Security and Defence” 15 kwietnia b.r. Autorzy artykułu, Tomáš Valášek, Ian Brzezinski i Camille Grand zawarli swoje myśli w kilku punktach, które bezsprzecznie mogłyby posłużyć za kanwę przyszłych dyskusji. W dużym skrócie można by je przedstawić w taki oto sposób:
Jeśli przedsięwzięcia podejmowane przez NATO w celu odstraszania przeciwnika i ewentualnej obrony przed atakiem mają okazać się wiarygodne i skuteczne, powinny one według autorów spełniać sześć warunków.
1. Wysunięta obecność wojskowa musi być dla przeciwnika wyraźnym sygnałem, że w działania obronne będą zaangażowane wszystkie państwa członkowskie Sojuszu Północnoatlantyckiego. W praktyce oznacza to konieczność zorganizowania oddziałów międzynarodowych, przydzielenia im odpowiednich funkcji i rzetelnego obarczenia ich określonymi obowiązkami.
2. Z uwagi na to, że trzeba się liczyć z możliwością zmasowanego ataku, projekt rozmieszczenia sił powinien brać pod uwagę położenie geograficzne i związaną z nim zdolność szybkiego reagowania we wczesnej fazie działań zbrojnych.
3. Rotacyjna obecność sił zbrojnych NATO musi być trwała. Długoterminowy plan wymiany i przemieszczania oddziałów nie może zawierać luk, które pozwoliłyby przeciwnikowi wnioskować o chwilowej nieobecności wojsk Sojuszu.
4. Projekty związane z „wysuniętą trwałą obecnością” powinny przekonać potencjalnego przeciwnika, że koszty agresji będą bardzo wysokie. Wiąże się z tym konieczność rozbudowania obrony terytorialnej krajów członkowskich z jednostkami specjalnego przeznaczenia i wyposażenia ich we właściwy sprzęt.
5. Siły NATO stacjonujące w krajach granicznych Europy Środkowej i współdziałające z oddziałami lokalnymi muszą być zdolne do prowadzenia operacji w trudnych warunkach bojowych. Powinny przeto być wspierane przez siły typu ISR (intelligence, surveillance and reconnaissance), obronę powietrzną, przeciwrakietową itp.
6. Wysunięte siły sojusznicze powinny w czasie pokoju doskonalić zdolności obronne wojsk krajów stacjonowania, a więc same powinny być zdolne prowadzić odpowiednie szkolenie w tym zakresie.
Tylko tyle i aż tyle. Dodać jedynie wypada, że owe ujęte w sześć punktów uwagi odnoszą się do warunków koniecznych, które należałoby uwzględnić w konkretnych projektach tego, co nazywa się dziś trwałą wysuniętą obecnością wojsk na wschodniej flance NATO. Nie znaczy to, że ich spełnienie musi być równoznaczne z zapewnieniem sukcesu misji Sojuszu. Są jeszcze do załatwienia inne ważne sprawy. Co najmniej równie konieczne jest respektowanie przez wszystkie państwa członkowskie NATO zobowiązań budżetowych i, co za tym idzie, rozbudowa własnego potencjału obronnego. Z całą pewnością to, co zostało wyżej z grubsza streszczone, jest ważnym głosem w toczącej się debacie, ale rozstrzygnięcie wątpliwości związanych z pytaniem, które znalazło się w tytule niniejszych uwag, pozostaje w gestii uczestników zbliżającego się szczytu.
JC/TaW
Zdjęcia (1)
- Ostatnia modyfikacja:
- 21.04.2016 10:50 administrator gov.pl
- Pierwsza publikacja:
- 21.04.2016 10:50 administrator gov.pl